Dr Tomasz Graff o Marcinie Wadowicie

We wtorek 19 marca w sali kameralnej Wadowickiego Centrum Kultury odbyło się spotkanie promujące książkę dr. Tomasza Graffa „Marcin Campius Wadowita (ok. 1567-1641). Duchowny i profesor Uniwersytet Krakowskiego”.

Wtorkowe spotkanie zgromadziło liczne grono wadowiczan, pasjonatów historii i rodzinę autora. O biografii Marcina Campiusa Wadowity z dr. Graffem rozmawiał Marcin Witkowski. Przed ciekawą dyskusją autor wręczył książkę swojej mamie, której monografię wybitnego akademika dedykował. Dr Graff opowiadał o mało znanych i dopiero przez niego odkrytych  faktach z życia Wadowity, które rzuciły nowe światło na znany nam obraz profesora, prepozyta kolegiaty św. Floriana, dziekana i wicekanclerza uczelni. W biografii XVII-wiecznego akademika rodem z Wadowic pojawiają się bowiem problemy kryminalne z oskarżeniem o najście na karczmę i kradzież konia czy nie wywiązywanie się z obowiązków podatkowych. Z drugiej jednak strony dr Graff zwracał uwagę, że wśród współczesnych Wadowicie uważano profesora za świątobliwego. Historyk opowiedział także o tym jak powstawała jego praca, jak bardzo żmudne były poszukiwania archiwalne, wreszcie o przez lata powtarzanych mitach związanych z Campiusem, które obala w swojej książce.

Biorąc do ręki tę obszerną, ponad 600-stronicową biografię duchownego, profesora i dziekana Uniwersytetu Krakowskiego rodem z Wadowic uwagę zwraca fakt, jak bardzo szczegółowo autor nakreślił środowisko, w którym Wadowicie przyszło żyć – z książki wyłania się obraz XVII-wiecznego Krakowa jako ośrodka akademickiego z jego intelektualną elitą, której wybitnym przedstawicielem był bez wątpienia Marcin Campius. Tomasz Graff przedstawia także obraz staropolskich Wadowic oraz rodowód Marcina Wadowity. „Publikacja ta – jak pisze w recenzji ks. dr hab. Andrzej Bruździński, prof. UPJPII – pokazuje ponadto ewolucję pamięci o Marcinie Campiusie Wadowicie – od chwili śmierci aż po czasy współczesne. Czytelnik po lekturze zachowuje obraz człowieka z krwi i kości, w dużej mierze nietuzinkowego, niepozbawionego wad, będącego barwnym i znamienitym przedstawicielem elit krakowskiego Kościoła i Uniwersytetu w okresie rządów dynastii Wazów”.

Podczas spotkania można było kupić biografię Wadowity w promocyjnej cenie oraz otrzymać autografe autora .

Dr Tomasz Graff, wadowiczanin, historyk, uczeń profesora Krzysztofa Baczkowskiego. Doktorat uzyskał na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2007 r. wykładowca, a od 2016 r. prodziekan Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół działalności polskich elit kościelnych oraz kultury i życia codziennego doby staropolskiej. Członek Komisji Środkowoeuropejskiej PAU, Zespołu Historii Czech i Stosunków Polsko-Czeskich PAN, PTH, Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa oraz kolegiów redakcyjnych: „Hustisky Tabor”, „Folia Historica Cracoviensia” oraz rocznika „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”.

Spotkanie z dr. Tomaszem Graffem, autorem biografii Marcina Wadowity

We wtorek 19 marca zapraszamy do sali kameralnej Wadowickiego Centrum Kultury. Podczas spotkania, które rozpocznie się o godz. 17.30, dr Tomasz Graff będzie promował swoją książkę poświęconą Marcinowi Wadowicie.

To obszerna, ponad 600-stronicowa biografia duchownego, profesora i dziekana Uniwersytetu Krakowskiego rodem z Wadowic. Dr Graff oparł swoją pracę na imponującej bazie źródłowej i literaturze – sama bibliografia stanowi blisko 50 stron książki. Wyjątkowy jest sposób przedstawienia postaci, o której dotąd stosunkowo niewiele wiedzieliśmy. Autor szczegółowo nakreślił środowisko, w którym Wadowicie przyszło żyć – z książki wyłania się obraz XVII-wiecznego Krakowa jako ośrodka akademickiego z jego intelektualną elitą, której wybitnym przedstawicielem był bez wątpienia Marcin Campius. Tomasz Graff przedstawia także obraz staropolskich Wadowic oraz rodowód Marcina Wadowity. „Publikacja ta – jak pisze w recenzji ks. dr hab. Andrzej Bruździński, prof. UPJPII – pokazuje ponadto ewolucję pamięci o Marcinie Campiusie Wadowicie – od chwili śmierci aż po czasy współczesne. Czytelnik po lekturze zachowuje obraz człowieka z krwi i kości, w dużej mierze nietuzinkowego, niepozbawionego wad, będącego barwnym i znamienitym przedstawicielem elit krakowskiego Kościoła i Uniwersytetu w okresie rządów dynastii Wazów”.

Dr Tomasz Graff, wadowiczanin, historyk, uczeń profesora Krzysztofa Baczkowskiego. Doktorat uzyskał na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2007 r. wykładowca, a od 2016 r. prodziekan Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół działalności polskich elit kościelnych oraz kultury i życia codziennego doby staropolskiej. Członek Komisji Środkowoeuropejskiej PAU, Zespołu Historii Czech i Stosunków Polsko-Czeskich PAN, PTH, Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa oraz kolegiów redakcyjnych: „Hustisky Tabor”, „Folia Historica Cracoviensia” oraz rocznika „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”.

Podczas spotkania będzie można nabyć książkę  w obniżonej cenie wraz z autografem autora.

O Franciszku Lenczowskim przy kawie

W piątek, 8 marca o godz. 17.00 odbyło się spotkanie przy kawie, towarzyszące wystawie „Barwna księga mojego życia – Franciszek Lenczowski o sobie”. Opowieść o wyjątkowym żołnierzu i nauczycielu przedstawił zebranym w sali Muzeum Miejskiego Stanisław Kulig, wadowicki kolekcjoner, który wydobył z zapomnienia postać kpt. Lenczowskiego (1895-1980).

Wystawa, którą można oglądać w Muzeum do 3 kwietnia, przedstawia kolejne etapy życia zapomnianego bohatera ze Stronia. Począwszy od nauki w wadowickim gimnazjum i pobycie w internacie karmelitów bosych „na Górce”, przez służbę w 56 pułku piechoty, rosyjską niewolę i walki z bolszewikami na Murmaniu, po pracę w szkolnictwie II Rzeczypospolitej, organizowanie polskiego szkolnictwa w Wielkiej Brytanii w okresie II wojny światowej i działalność naukową. Ekspozycja składa się z 9 plansz, których treść to fragmenty wspomnień Franciszka Lenczowskiego, kufrów z eksponatami, które podkreślają kilkudziesięcioletnią drogę Lenczowskiego między Polską, mroźną północą Rosji, wietrznymi klifami Szkocji, Francją i Rumunią, wreszcie prezentacjami zdjęć i dokumentów na ekranach.

Przy pełnej sali Stanisław Kulig przedstawił szczegółowo życiorys Lenczowskiego, który udało się odtworzyć nie tylko dzięki zbiorom pamiątek po bohaterze wystawy, ale także w oparciu o wspomnienia nauczyciela, wydane w 2015 r.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Czwartek, 1 marca 1951 r. Około godziny 20.00 funkcjonariusze UB wyprowadzili z celi więzienia mokotowskiego siedmiu oczekujących na egzekucję ludzi. Ponury kondukt dotarł do ustronnego miejsca między łaźnią a magazynem odzieżowym, tuż obok więziennej kotłowni. Ostatni widok jak zobaczyli skazani to podziurawiona kulami ściana. Ginęli kolejno mordowani strzałem w potylicę. Tego wieczoru na Rakowieckiej wykonano wyroki śmierci na oskarżonych o współpracę z Niemcami i działania przeciw komunistycznej władzy członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: por. Łukaszu Cieplińskim ps. „Pług”, por. Franciszku Błażeju ps. „Tadeusz”, por. Karolu Chmielu ps. „Grom”, mjr. Mieczysławie Kawalcu ps. „Iza”, kpt. Józefie Batorym ps. „Argus”, kpt. Józefie Rzepce ps. „Krzysztof” oraz mjr. Adamie Lazarowiczu ps. „Klamra”. Dzisiaj, w 68 lat po tych wydarzeniach, obchodzimy kolejny Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Po przejęciu władzy przez komunistów rozszalał się w Polsce stalinowski terror. Z pomocą NKWD rozbudowywano struktury Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, do walki z przeciwnikami narzuconego przez ZSRS ustroju rzucono dziesiątki tysięcy żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW), Ludowego Wojska Polskiego, funkcjonariuszy MO i otoczonej złą sławą Informacji Wojskowej. Ostrze brutalnego terroru wymierzone zostało przede wszystkim w poakowskie podziemie i opozycję polityczną. Sam gen. Okulicki został aresztowany i wywieziony do Moskwy, gdzie został skazany w tzw. „procesie szesnastu”. W kraju Wojskowe Sądy Rejonowe (WSR) szafowały wyroki śmierci i kary wieloletniego więzienia wobec żołnierzy AK, którzy przed procesem przechodzili gehennę przesłuchań w kazamatach UB.

Organizacją o charakterze koordynującym działania przeciwko komunistom było Zrzeszenie WiN („Wolność i Niezawisłość”). Na Lubelszczyźnie dowódcą „WiN” był mjr Marian Bernaciak „Orlik”, którego podkomendni odnieśli zwycięstwo w jednej z największych bitew zbrojnego podziemia antykomunistycznego stoczonej z przeważającymi siłami NKWD, UB, KBW i MO w Lesie Stockim (24 maja 1945 r.). W Łódzkiem „Konspiracyjne Wojsko Polskie” zorganizował kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc”. Jedną z najbardziej spektakularnych akcji jego oddziałów było zajęcie Radomska w nocy z 19 na 20 kwietnia 1946 r., rozbicie tamtejszego więzienia PUBP i wzięcie jeńców – żołnierzy sowieckich. Kpt. Sojczyński został skazany w procesie przed WSR w Łodzi na karę śmierci, którą wykonano 19 lutego 1947 r. – trzy dni przed ogłoszeniem amnestii. Na Białostocczyźnie z reżimem walczyła Armia Krajowa Obywatelska – partyzantką kierował tam legendarny mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” – skazany na ośmiokrotną karę śmierci w pokazowym procesie w 1950 r. i stracony w więzieniu mokotowskim w lutym 1951 r. W latach 1945-1948 w różnych rejonach kraju powstawały jednostki partyzanckie w ramach Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK). Na Lubelszczyźnie w strukturach ROAK walczyły oddziały dowodzone przez mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, skazanego w procesie pokazowym i straconego w więzieniu na Mokotowie w marcu 1949 r. Na Śląsku Cieszyńskim dowódcą oddziałów leśnych NSZ był kpt. Henryk Flame „Bartek” – wśród ponad 300 akcji dokonanych przez partyzantów „Bartka” najbardziej spektakularną było zajęcie Wisły i dwugodzinna defilada w tej uzdrowiskowej miejscowości (3 maja 1946 r.). Kpt. Flame, mimo ujawnienia się na mocy amnestii, został skrytobójczo zamordowany. Od 1946 r. na terenie Małopolski zachodniej działała organizacja założona przez płk. Aleksandra Delmana „Dziadka” pod nazwą Armia Polska w Kraju (APwK). Jedną z najsilniejszych jednostek partyzanckich, operujących na Podhalu, formalnie podporządkowanych APwK, był oddział por. Józefa Kurasia „Ognia”. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych żołnierzy podziemia zmarł w wyniku odniesionych ran podczas obławy w okolicach Nowego Targu w lutym 1947 r. kiedy próbował popełnić samobójstwo.

Antykomunistyczne podziemie było aktywne także na terenie powiatu wadowickiego. APwK podporządkowany był oddział „Burza” por. (kpt.) Mieczysława Wądolnego „Mściciela”, który popełnił samobójstwo podczas obławy zorganizowanej na niego w Łękawicy w styczniu 1947 r. Działały tu struktury Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW), Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW) i WiN. Wśród „wadowickich niezłomnych” byli m.in. ppor. Józef Dębski, por. Adam Faron „Błyskawica” (postrzelony przez UB, zmarł w szpitalu w 1945 r.), Franciszek Jeż „Apollo”, mjr Jan Kęsek „Mieczysław” (stracony w katowickim więzieniu w kwietniu 1952 r.), kpt. Feliks Kwarciak „Staszek” (zamordowany na moście na Skawie przez funkcjonariuszy wadowickiego PUBP w czerwcu 1947 r.), Ignacy Sikora „Prawy”,sierż. Mieczysław Spuła „Feluś” (zamordowany przez UB w 1947 r. w Wysokiej), ppor. Mieczysław Wołczyński „Kalina” czy Jan Ziomkowski „Śmiały”.

Los żołnierzy zbrojnego podziemia zatrzymanych przez UB najlepiej oddają wspomnienia Jana Starowicza „Niedźwiedzia” (kuzyna Mieczysława Spuły), aresztowanego przez bezpiekę w Laskowej koło Zatora w czerwcu 1946 r.:

Pierwszy raz stłukli mnie jeszcze na Posterunku MO w Zatorze. Bili ubowcy, milicjanci i żołnierze KBW, a kiedy straciłem przytomność wrzucili mnie na samochód ciężarowy i pod eskortą kilku żołnierzy i funkcjonariuszy powieźli do Wadowic. Tam bili mnie przez trzy dni, zmuszając do podpisania zeznania. Kiedy traciłem przytomność, lali mnie wodą i kopali, aż do ocucenia, po czym znowu bili. Kazali mi podpisać to, co napisał śledczy, o ludziach, których w ogóle nie znałem. Później w Krakowie też mnie bili i na UB i w więzieniu. Moją sprawę połączyli z grupą ludzi, o których nic nie wiedziałem, a UB twierdziło, że byliśmy „jedną bandą”.

Tragicznym epilogiem walk zbrojnego podziemia z komunistyczną władzą była śmierć organizatora Grupy Operacyjnej AK „Zorza”  Jana Sałapatka „Orła”, który został ciężko ranny 15 stycznia 1955 r. w strzelaninie z funkcjonariuszami UB i zmarł w krakowskim szpitalu 9 dni później.

Na zdjęciu: mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”  (fot. MBP z 1948 r.), zbiory IPN

Nowy numer „Wadovianów” już w sprzedaży

Na półki księgarskie trafił kolejny, 21 numer  rocznika ”Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”.

Tematyka numeru związana jest niemal w całości z obchodzonym w 2018 r. 100-leciem odzyskania przez Polskę niepodległości. Artykuły i rozprawy nawiązują nie tylko do wydarzeń jakie rozgrywały się na ziemi wadowickiej w latach Wielkiej Wojny i w przełomowym roku 1918. Autorzy tekstów przybliżyli także postacie wadowiczan i osób z miastem na różny sposób związanych (m.in. poprzez naukę w wadowickim gimnazjum), które bezpośrednio – z bronią w ręku – uczestniczyły w tych wydarzeniach. Chcąc by o latach przełomu i walki o niepodległy byt państwowy, także po 1918 r., opowiadali uczestnicy tamtych wydarzeń rozbudowaliśmy dział „Źródła”, w którym publikujemy fragmenty szkolnych kronik z lat 1914-1918 oraz relacje żołnierzy biorący udział w wojnie polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej 1939 r. Ta ostatnia relacja stanowi rodzaj zapowiedzi tematyki jaka będzie podejmowana w 2019 r. w związku z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej. W tym numerze zamieszczamy także szczegółowe kalendarium świętowania w Wadowicach 100-lecia niepodległości.

„Wadoviana” można nabyć w Muzeum Miejskim, Wadowickim Centrum Kultury oraz w księgarniach.

Zapraszamy do lektury!

37. rocznica wprowadzenia stanu wojennego

W kolejną rocznicę wprowadzenia stanu wojennego zapraszamy do lektury opracowania przygotowanego przez Ośrodek KARTA w ramach projektu „Nieskończenie Niepodległa”.

Podpisując Porozumienie Gdańskie, władze Peerelu od ponad dwóch tygodni przygotowują już siłową reakcję na strajki. Przez 16 następnych miesięcy pozorowany jest dialog, coraz intensywniej zaś planowane działania pacyfikacyjne. Koncepcja stanu wojennego ustalona zostaje w lutym 1981. Ostatecznie termin wyznaczony na noc 12/13 grudnia. Wcześniej gen. Wojciech Jaruzelski żąda od Kremla potwierdzenia, że – w razie skutecznego oporu „Solidarności” – wojska sowieckie wesprą atak.

Mimo odmowy Sowietów, wewnętrzna okupacja okazuje się skuteczna. Wystarcza zaskoczenie, drakoński dekret i internowanie 10 tysięcy opozycjonistów, by społeczeństwo straciło energię obronną. Na kilka lat udaje się peerelowskim władzom odebrać społeczeństwu podmiotowość. Chociaż podziemne struktury stanowią wtedy alternatywę obywatelską wobec tej ostatniej erupcji systemu komunistycznego.

13 grudnia 1981 – w Polsce zostaje wprowadzony stan wojenny. Działacze „Solidarności” i innych opozycyjnych organizacji zostają internowani. Generał Jaruzelski ogłasza powstanie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, która przejmuje rządy w kraju. Na ulicach pojawia się wojsko, nie działają telefony. Wprowadzone zostają godzina milicyjna oraz zakaz strajków i manifestacji. Mimo to następnego dnia w wielu zakładach pracy rozpoczynają się strajki okupacyjne, brutalnie pacyfikowane przez ZOMO.

16 grudnia 1981 – pacyfikacja strajku w kopalni „Wujek” – zastrzelonych zostaje 9 górników.

Tomasz Jastrun (poeta, działacz „S”):

Ktoś puka do drzwi. Patrzę na zegarek. Jest pięć po dwunastej [w nocy]. W progu stoi O. [- -] Milicja dobiera się do mieszkania [Andrzeja] Celińskiego. Były sekretarz Komisji Krajowej [„S”] stoi na balkonie i krzyczy, żeby zawiadomić o tym Region. O. była już w pobliskim mieszkaniu Heleny i Witka Łuczywów, ale ujrzała tylko wyważone drzwi i mrok. „W dodatku nie działają telefony”– mówi i patrzy na mnie, jakbym mógł jej pomóc. [- -] I wtedy już wiem, wszystko wiem. „Zrobili to, skurwysyny, jednak zrobili” – mówię do żony. (Warszawa, 13 grudnia 1981)

Jan Józef Szczepański w dzienniku:

Koniec nadziei. Polała się krew. W kopalni „Wujek” siedmiu zabitych i wielu rannych. W Gdańsku starcia uliczne – 160 milicjantów i 164 cywilów rannych. Warszawa obstawiona wojskiem i milicją w rynsztunku szturmowym. [- -] Na Placu Zwycięstwa czołgi. [- -] Nowe aresztowania. (Warszawa, 17 grudnia 1981)

23 grudnia 1981 – w odpowiedzi na ogłoszenie stanu wojennego Stany Zjednoczone wprowadzają sankcje gospodarcze wobec PRL. Reagują społeczeństwa państw zachodniej Europy: w wielu krajach dochodzi do manifestacji potępiających działania władz komunistycznych.

Ze wstępu do podziemnej „Karty”:

Za lub przeciw. Trzeciego wyjścia nie ma. Polska Ludowa wprawdzie od początku narzucała nam proste alternatywy (z nią lub przeciw niej), jednak dopiero dzisiaj do wyboru zmuszono wszystkich. Wojskowy pucz nie pozostawił komfortu niezdecydowania. Nikt nie zachowa swojego azylu. Każdy musi podjąć los: prześladowcy, ofiary lub – przeciwnika. [- -]

Zadajemy sobie pytanie, czy walkę możemy wygrać – pytanie bezzasadne, jako że odpowiedź negatywna musiałaby oznaczać swoiste zbiorowe samobójstwo. Trzeba więc odpowiedzieć sobie na pytanie: jak walczyć. O rozstrzygnięciu starcia zadecyduje bowiem każdy z nas – na co dzień, każdą swoją najdrobniejszą nawet decyzją: decyzją na rzecz tyranii lub wolności. Suma tych decyzji określi termin zwycięstwa. (Warszawa, 4 stycznia 1982)

[Na zdjęciach:

1. Gdańsk, zima 1981/1982. Zgrupowanie czołgów i transporterów opancerzonych na boisku szkolnym. Fot. Ośrodek KARTA.

2. Warszawa 13 grudnia 1981. Kontrola ZOMO w pierwszym dniu stanu wojennego. Fot. Kolekcja NZS SGGW / Ośrodek KARTA.

3. Wrocław, 28 czerwca 1982. Oddziały ZOMO (Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej) podczas pacyfikacji niezależnej manifestacji, zorganizowanej przez podziemne struktury „Solidarności”. Fot. Ośrodek KARTA.

4. Grodków lub Nysa, 1982. Uwięzieni opozycjoniści na spacerniaku w ośrodku internowania. Fot. Ośrodek KARTA.

5. – 6. Kraków, 1982-1983. Napisy na murach w stanie wojennym. Fot. Ośrodek KARTA.

7. Plakat z grudnia 1981 roku nawiązujący do nazwy Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON). Fot. Ośrodek KARTA

8. Plakat z początku lat 80-tych nawiązujący do sytuacji „Solidarności” w stanie wojennym. Fot. Ośrodek KARTA

9. Satyryczny list gończy za gen. Wojciechem Jaruzelskim z okresu stanu wojennego. Fot. Ośrodek KARTA

10. – 11. Kartki aprowizacyjne z okresu stanu wojennego. Fot. Ośrodek KARTA

12. Niezależne pismo „Karta” wydawane od stycznia 1982 roku. Fot. Ośrodek KARTA

13. Około 1982-1983. Produkcja ulotek w podziemnej drukarni podczas stanu wojennego. Na ulotce napis: „Generale, twoim celem dobro narodu”. Fot. Ośrodek KARTA.]

www.nieskonczenieniepodlegla.pl

www.karta.org.pl

„Habemus papam” – jak doszło do wyboru Jana Pawła II

40 lat temu, 16 października 1978 r. Kardynał Felici ogłosił światu – „Habemus Papam”. Z trudem wymienił nazwisko nowego papieża, który chwilę później pojawił się w loży Bazyliki. Jan Paweł II – kardynał Karol Wojtyła, biskup z Krakowa, wadowiczanin.

Rocznica wyboru polskiego papieża, dzisiaj świętego Jana Pawła II jest dobrą okazją do przypomnienia wydarzeń, które bezpośrednio poprzedziły najbardziej przełomowe w dziejach współczesnego Kościoła konklawe.

W nocy z 28 na 29 września 1978 r. zmarł niespodziewanie papież Jan Paweł I. Jako przyczynę zgonu podano atak serca. Pontyfikat patriarchy Wenecji Albino Lucianiego trwał zaledwie 33 dni. „Uśmiechnięty papież”, jak nazwali go wierni, nie zdążył w tym czasie wydać żadnej encykliki ani przygotować listu apostolskiego, ale Jego symboliczne gesty sugerowały nowy kierunek w sprawowaniu urzędu papieskiego. Był bez wątpienia gotowy kontynuować reformy swoich wielkich poprzedników – Jana XXIII i Pawła VI, a wyrazem tego było przyjęcie przez Niego – pierwszy raz w historii Kościoła – podwójnego imienia. Papież nie chciał być noszony w lektyce, zrezygnował z tiary, którą uważał wyłącznie za symbol przepychu i bogactwa, oraz odczytywania przygotowywanych przez Kurię Rzymską przemówień i odczytów.

Przedwczesna śmierć Jana Pawła I zmusiła kardynałów – elektorów do ponownego zebrania się na konklawe. 14 października, tuż przed godziną 16.00 rozległy się dźwięki pieśni „Veni Sancte Spiritus”, za 111 purpuratami zamknęły się drzwi Kaplicy Sykstyńskiej, w której odbyć się miał wybór nowej Głowy Kościoła. Największe szanse miało dwóch kardynałów – arcybiskup Genui Giuseppe Siri i arcybiskup Florencji, bliski współpracownik zmarłego papieża, Giovanni Benelli. Pierwszy reprezentował skrzydło konserwatywne, drugi liberalne. Pewne szanse dawano jeszcze Prefektowi Kongregacji ds. Biskupów, kardynałowi Sebastiano Baggio. Przebieg konklawe okryty jest tajemnicą, ale dzięki późniejszym relacjom można go odtworzyć.

(Kardynałowie: Giuseppe Siri, Giovanni Benelli, Sebastiano Baggio; źródło: https://pl.wikipedia.org) 

Siri wchodził do Sykstyny niemal pewny wyboru na Stolicę Apostolską, sprawdziła się jednak stara rzymska zasada, że ten kto wchodzi na konklawe jako papież wychodzi jako kardynał. 15 października odbyły się cztery głosowania – żadne nie przyniosło rozstrzygnięcia. Głosy padały tak na biskupa Genui jak i na patriarchę Florencji, ale ich liczba była zbyt mała aby osiągnąć niezbędne dwie trzecie plus jeden. Elektorzy oddawali swoje głosy także na innych kardynałów – poparcie zyskał wikariusz diecezji rzymskiej i patriarcha Spoleto, Ugo Poletti oraz metropolita Mediolanu Giovanni Colombo. Płonące karty do głosowania pokrył czarny dym.

Następnego dnia, 16 października część elektorów zaczęła rozważać kandydaturę spoza Włoch. W kuluarach mówiono o kardynałach z Argentyny (prefekcie Kongregacji ds. Zakonów i Instytutów Świeckich Eduardo Francisco Pironio) i Holandii (prymasie i arcybiskupie Utrechtu Johannesie Willebrandsie). Kolejne, piąte głosowanie nie przynosi rozstrzygnięcia, Siri wciąż tracił zwolenników, głosy padały na Polettiego, Pironio i Willebrandsa. Wówczas, darzony powszechnym szacunkiem i mający duże wpływy wśród purpuratów kardynał Franz König, arcybiskup Wiednia, zaproponował kandydaturę polskiego kardynała, metropolity krakowskiego Karola Wojtyły. Przed szóstym głosowaniem elektorzy wciąż byli podzieleni na zwolenników i przeciwników kandydata spoza Italii. Nawet Prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, nie poparł wbrew pozorom Wojtyły – optował za wyborem Włocha. Po zliczeniu kart okazało się jednak, że arcybiskup Krakowa zaczyna zyskiwać poparcie.

Przed siódmym głosowaniem Karol Wojtyła rozmawiał z prymasem Wyszyńskim, który miał mu wówczas powiedzieć: Kiedy Cię wybiorą, musisz przyjąć. Dla Polski. Po zliczeniu głosów przewaga polskiego kandydata była już wyraźna, opowiedzieli się za nim w większości dotychczasowi stronnicy Siriego. O godzinie 16.30 odbyło się ostatnie głosowanie – 99 spośród 111 elektorów zapisało na kartach nazwisko Karola Wojtyły. Na pytanie prowadzącego obrady czy zgadza się z decyzją Kolegium metropolita krakowski odpowiedział: W posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa, mojego Pana, zawierzając Matce Chrystusa i Kościoła – świadom wszelkich trudności – przyjmuję. Swoistym imprimatur pontyfikatu była odpowiedź na pytanie jakie imię przyjmuje – Jan Paweł II.

Jan Paweł II, 16.10.1978 (archiwum AFP)

Po 18.00  wzbił się biały dym. Kilkadziesiąt minut później w loży bazyliki pojawił się kardynał Pericle Felici wygłaszając tradycyjną formułę, oznajmiającą wybór nowej Głowy Kościoła:

Annuntio vobis gaudium magnum: habemus Papam,

Eminentissimum ac Reverendissimum Dominum,

Dominum Carolum Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Wojtyła

qui sibi nomen imposuit Ioannis Pauli

(Zwiastuję wam radość wielką – mamy papieża:

Najdostojniejszego i Najprzewielebniejszego Pana

Pana Karola, Świętego Kościoła Rzymskiego kardynała Wojtyłę,

który przybrał imię Jan Paweł)

Kardynał Felici nie dodał słowa Secundi (Drugi)

Tak rozpoczął się pontyfikat, który zmienił oblicze Kościoła.

(Zdjęcia: https://nowahistoria.interia.pl; https://pl.wikipedia.org; archiwum AFP)

(Marcin Witkowski)

Wyjątkowy weekend w wadowickim Muzeum Miejskim

Muzeum Miejskie zaprasza w najbliższy weekend na nową wystawę czasową i udział w kolejnej edycji Europejskich Dni Dziedzictwa. 15 i 16 września będzie można bezpłatnie zwiedzić ekspozycję oraz wziąć udział w grze terenowej z atrakcyjnymi nagrodami.

Wystawa czasowa „Niedzisiejsze bohaterki” jest kontynuacją plenerowej ekspozycji, którą w tegoroczne wakacje można było oglądać na ulicy Kościelnej. „Niedzisiejsze bohaterki” to wadowiczanki, kobiety pochodzące z różnych środowisk i grup społecznych, których wspólną cechą jest ciekawa, często trudna biografia. Na wystawie, będącej częścią większego projektu „Oblicza kobiet” realizowanego w 100. rocznicę uzyskania przez Polki praw wyborczych, zobaczymy m.in. poetkę z kręgu „Czartaka” Janinę z Dorozińskich Brzostowską, nauczycielkę gry na fortepianie Janinę z Miczulskich Zagórską czy ostatnią właścicielkę dworu w Inwałdzie Zofię z Drohojewskich Romerową. Dla uczniów szkół podstawowych przygotowane zostało wyjątkowe zwiedzanie ekspozycji połączone z warsztatami pt.: „Dawne sztambuchy – dzisiejsze blogi”. Podczas spotkania uczestnicy poznawać będą sekrety starych pamiętników i sami wykaligrafują pamiątkowy wpis.

Zajęcia, na które wymagana jest wcześniejsza rezerwacja terminu prowadzone będą w ostatni tydzień września (24 – 28 września) w cenie zwiedzania ekspozycji.

„Niedzisiejsze bohaterki” będzie można oglądać w Muzeum Miejskim od 15 września do 17 października.

Tegoroczna 26. edycja projektu Europejskie Dni Dziedzictwa odbywa się pod hasłem „Niepodległa dla wszystkich”. Wszystkich, którzy przyjdą 15 i 16 września do Muzeum czeka bezpłatne zwiedzanie stałej ekspozycji „Wadowice – miasto, w którym wszystko się zaczęło” oraz możliwość wzięcia udziału w grze terenowej – queście „Wadowice drogi do niepodległości”. Na uczestników, którzy poprawnie rozwiążą quest czekają atrakcyjne nagrody.

W tegorocznych Europejskich Dniach Dziedzictwa (8 – 9 września oraz 15 – 16 września) w województwie małopolskim uczestniczą placówki z 38 miast – w najbliższy weekend swoje atrakcje udostępniają:

Kraków – wystawy: „Tadeusz Kantor. Odsłona czwarta. Rzeźba” (Cricoteka), „Wyspiański” (Muzeum Narodowe), „Z dziejów cywilizacji ludzkości – alegorie Jana Matejki” (Muzeum Politechniki Krakowskiej), „Piękna Niepodległa” (Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila”),  zwiedzanie  Fortu 49 „Krzesławice” (wystawy i koncert plenerowy), zwiedzanie wystaw w opactwie benedyktyńskim w Tyńcu i warsztaty towarzyszące, zwiedzanie Muzeum Lotnictwa

Miechów – V Miechowskie Dni Jerozolimy (prelekcje, film i koncert), wystawa „Przez Krew Idziem ku Wolności. Bitwa Miechowska 1863” (Muzeum Ziemi Miechowskiej), spacer śladami powstania styczniowego

Olkusz – dni otwarte Muzeum Pożarnictwa Ziemi Olkuskiej (wystawa „Olkuscy strażacy dla niepodległości”), spacer historyczny po mieście i wycieczka autokarowa „Śladami niepodległości na ziemi olkuskiej”, bieg uliczny, wystawa plenerowa „Ojcowie Niepodległości”

Regulice – warsztaty rzemiosła (m.in. garncarstwo, hafciarstwo, dziewiarstwo) i zwiedzanie Ekomuzeum Garncarstwa wraz z Izbą Tradycji Regionalnych w Regulicach

Sidzina – zwiedzanie skansenu w Sidzinie – wystawa „Niepodległość to My – niezwykłe historie zwykłych miejsc. Mieszkańcy Bystrej Podhalańskiej i Sidziny na drodze do wolności”, rekonstrukcja historyczna

Wieliczka – zwiedzanie Zamku Żupnego oraz Muzeum w Kopalni Soli

Zakopane – spacer śladami zakopiańskich pracowni artystycznych

Szczegółowy program wydarzeń na stronie internetowej projektu: http://edd.nid.pl.

Lato’44

Warszawa, 1 sierpnia 1944 r. Piękny, słoneczny i bezwietrzny letni dzień.

Godzina 17.00 – godzina „W”.

Kilkanaście tysięcy żołnierzy podziemia, z czego tylko niewiele ponad 3 tysiące posiadało broń, zaatakowało Niemców w różnych częściach miasta – w Śródmieściu, na Żoliborzu, Powiślu, Woli, na Pradze i Grochowie. Wybuchło mające trwać 63 dni powstanie warszawskie.

W pierwszym dniu walk powstańcom udało się opanować niemal całe Stare Miasto, a dużym sukcesem było zdobycie gmachu Sądu Apelacyjnego na placu Krasińskich. Żołnierze z Batalionu „Kiliński” zdobyli „Prudential” – najwyższy mieszkalny budynek w Warszawie. Na Woli żołnierze Kedywu ppłk. Radosława Mazurkiewicza „Montera” – bataliony „Zośka”, „Parasol” i „Miotła” – zdobyli koszary przy Okopowej i fabrykę Pfeiffrea, plac Kercelego, cmentarz żydowski i kalwiński. Oddział por. Stanisława Sosabowskiego „Stasinka” zajął magazyny żywności i mundurów na Stawkach. Powstańcom udało się także opanować część prawobrzeżnej Warszawy (m.in. Bródno, Targówek, część Grochowa i Pragi), zdobyli m.in. budynek Dyrekcji Kolei.

Nie zdołano jednak zająć punktów strategicznych – mostów (Poniatowskiego i Kierbedzia), dworców kolejowych, lotniska na Okęciu i Boernerowie, koszar (m.in. kompleksu koszar na ul. Rakowieckiej), więzień (w tym więzienia na Mokotowie i obozu koncentracyjnego Warschau) oraz siedzib niemieckich władz okupacyjnych. Nie udało się także uzyskać elementu zaskoczenia. Do walk doszło w kilku miejscach Warszawy już przed godziną „W” – tuż przed 14.00 drużyna AK transportująca broń dla powstańców wdała się w strzelaninę z patrolem niemieckich lotników w rejonie ul. Suzina na Żoliborzu. Zaalarmowani Niemcy obsadzili wiadukt Dworca Gdańskiego i inne strategiczne punkty dzielnicy.

W pierwszym dniu walk powstańcy stracili blisko 2 tysiące żołnierzy. Dywizjon „Jeleń”, który szturmował tzw. „dzielnicę policyjną”, czyli rejon Alei Szucha oraz budynek Domu Prasy stracił pod ogniem niemieckiej artylerii ponad połowę stanu osobowego (102 zabitych i rannych na 175 żołnierzy). Jeszcze większe straty ponieśli żołnierze ze zgrupowania por. Romualda Jakubowskiego „Kuby” na Okęciu – w huraganowym ogniu niemieckich karabinów zginęli prawie wszyscy szturmujący żołnierze (125 ludzi), w tym dowódca i jego dwaj bracia (także oficerowie AK).

Straty niemieckie pierwszego dnia powstania były czterokrotnie mniejsze.

Mimo wszystko chęć i możliwość otwartej walki z okupantem oraz wiara w zwycięstwo powstania, które miało trwać tylko kilka dni towarzyszyła zarówno żołnierzom podziemia jak i cywilnym mieszkańcom Warszawy.

Wieczorem, w strugach letniego deszczu na ulicach Warszawy stanęły pierwsze powstańcze barykady.

Tego samego gorącego lata 1944 r. alianci porozumieli się już co do kształtu powojennej Polski – kształtu tak dalekiego od celów jaki przyświecał powstańcom warszawskim.

[Na zdjęciu: Powstańcy warszawscy, sierpień 1944 r.; fot. Ośrodek KARTA (www.karta.org.pl)]

(Marcin Witkowski)

Książka o Wadowicach w latach 1945-1990 już w sprzedaży

Na rynku wydawniczym pojawiła się nowa książka prof. dr. hab. Andrzeja Nowakowskiego. Tym razem badacz dziejów regionu zajął się najnowszą historią Wadowic, obejmującą lata 1945-1990.

„Wadowice w latach 1945-1990. Przyczynek do najnowszej historii miasta” to obszerna, ponad 350-stronicowa publikacja, którą autor podzielił na osiem rozdziałów z aneksem, bibliografią i indeksami osobowym oraz geograficznym. Monografia ma układ chronologiczny, a dzieje miasta zostały przedstawione na szerszym tle historii powojennej Polski – od 1945 r. do przemian ustrojowych przełomu 1989 i 1990 r. Najwięcej miejsca Autor poświęcił wydarzeniom lat 1980-1990 i działalności wadowickiej „Solidarności”.

Książka jest do nabycia w Muzeum Miejskim w Wadowicach (ul. Kościelna 4) oraz w Wadowickim Centrum Kultury (ul. Teatralna 1) w cenie 35 zł.

Wadowice to miasto [- -] inne niż większość ośrodków o podobnej wielkości [- -]. Tę wyjątkową pozycje w dużej mierze zawdzięcza najznakomitszemu ze swoich synów, papieżowi Janowi Pawłowi II.

Wydarzenia, na których skoncentrował się Autor, w pewnym sensie wiążą się z pontyfikatem papieża Polaka [- -], który bez wątpienia przyczynił się do upadku systemu politycznego panującego wówczas w Europie Środkowo-Wschodniej. Dobrze więc się stało, że narodził się pomysł napisania takiej książki [- -]. Praca ma charakter źródłowy. Autor dotarł do interesujących dokumentów znajdujących się w zasobach Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie, Katowicach i Wrocławiu. Niezwykle cennym materiałem źródłowym są relacje świadków wydarzeń [- -]. Książka napisana jest w sposób przystępny [- -]. Pomysł powstania tej pracy jest znakomity, ale niekoniecznie łatwy w realizacji. Niewątpliwie jest to publikacja potrzebna i powinna się ukazać. Zapewne też prof. Andrzej Nowakowski, badacz z doświadczeniem [- -], jest osobą odpowiednią do realizacji tego zadania.

(Z recenzji dr. hab. Artura Pasko, prof. UwB)

Spis treści:

Rozdział I

Wprowadzenie „nowych porządków” w Wadowicach (1945 – 1949)

Rozdział II

System stalinowski w mieście (1948/49 – 1956)

Rozdział III

Pod rządami Władysława Gomułki (1956 – 1970)

Rozdział IV

Dekada rządów Edwarda Gierka i jej przejawy w mieście (1971 – 1980)

Rozdział V

Powstanie i działalność NSZZ „Solidarność” w Wadowicach (sierpień 1980 – 12 grudnia 1981)

Rozdział VI

Wadowickie społeczeństwo i „Solidarność” po wprowadzeniu stanu wojennego (13 grudnia 1981 roku)

Rozdział VII

„Długa droga”. Wadowicka „Solidarność” poza prawem (1982/83 – 1988)

Rozdział VIII

Reaktywowanie działalności „Solidarności” w Wadowicach. Początki „nowego rozdziału” (1989 – 1990)

Podsumowanie

Aneks

Wykaz tabel, fotografii i dokumentów

Bibliografia

Indeks osób

Indeks nazw geograficznych

Summary

Andrzej Nowakowski – dr hab. nauk prawnych, dr hab. nauk o kulturze fizycznej, zatrudniony na stanowisku profesora nadzwyczajnego w Katedrze Nauk Humanistycznych Wydziału Wychowania Fizycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego. Autor ponad 250 publikacji naukowych i popularnonaukowych z zakresu nauk o kulturze fizycznej i nauk prawnych. Autor i współautor książek o historii szkolnictwa i kultury fizycznej oraz o sokolstwie i kolejnictwie. Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2012 r.) oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2017 r.).