Niespełniona nadzieja. Witold Adam Czartoryski (1822-1865)

Seminarium Dziewiętnastowieczne, wykład prof. Barbary Obtułowicz, 28 stycznia 2020 r. (IH UJ)

Dr Adam Świątek, koordynator realizowanych w Instytucie Historii UJ seminariów dyskusyjnych, zaprasza na otwarte Seminarium XIX-wieczne, którego gościem będzie dr. hab Barbara Obtułowicz, prof. UP. Prelegentka wygłosi wykład pt. Niespełniona nadzieja. Witold Adam Czartoryski (1822-1865).

Wykład odbędzie się we wtorek 28 stycznia 2020 r. o godz. 15.00 w Instytucie Historii UJ (Kraków, ul. Gołębia 13, sala 17).

dr hab. Barbara Obtułowicz, prof. UP pracuje w Katedrze Historii i Kultury Hiszpańskiego Obszaru Językowego w Instytucie Neofilologii Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie, historyk, naukowo zajmująca się historią Hiszpanii w XVIII i XIX w. oraz polsko-hiszpańskimi związkami na przestrzeni dziejów.

Seminarium Dziewiętnastowieczne

W latach 2014-2015 w ramach seminarium realizowany był cykl wykładów pt. „Kształty galicyjskiej tożsamości”. Zaproszeni goście przedstawiali problematykę etnicznej, narodowej, religijnej i społecznej tożsamości na terenie Galicji. Wygłoszone wówczas wykłady zostały opublikowane w postaci artykułów w zeszycie 2 „Prac Historycznych” w 2017 r.

Celem seminariów dyskusyjnych jest integracja środowiska badaczy, studentów i pasjonatów historii XIX w. W ramach seminarium przewidziano cykliczne spotkania ze specjalistami zajmującymi się różnymi aspektami badanego okresu, nie tylko historyków, ale także ekspertów z innych dziedzin. Formuła spotkań przewiduje wykład specjalisty z Uniwersytetu Jagiellońskiego bądź innych krajowych lub zagranicznych ośrodków akademickich, a następnie otwartą dyskusję, w której może wziąć udział każdy ze słuchaczy.

Wokół perspektyw badań nad dziejami II Rzeczypospolitej

Towarzystwo Naukowe Doktorantów Wydziału Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego serdecznie zaprasza na spotkanie naukowe, w ramach którego dr hab. Janusz Mierzwa, prof. UJ podzieli się ze słuchaczami swoimi refleksjami na temat badań nad dziejami II Rzeczypospolitej.

Spotkanie odbędzie się 14 stycznia 2020 r. o godzinie 18:30 w sali numer 17 w Instytucie Historii UJ.

Dr hab. Janusz Mierzwa pracuje w Zakładzie Historii Polski Najnowszej w Instytucie Historii UJ. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się na historii społecznej, gospodarczej i politycznej II Rzeczypospolitej, dziejach polskiej inteligencji w wieku XX, biografistyce i historii administracji państwowej i samorządu terytorialnego w Polsce w XX wieku.

Od kilku lat prof. Mierzwa współpracuje z rocznikiem „Wadoviana” jako recenzent publikowanych na łamach czasopisma artykułów.

„Przedwojenne tradycje pułkowe Wadowic” – podsumowanie projektu

Koszary 56 pułku piechoty na początku XX wieku. W okresie dwudziestolecia międzywojennego były zajmowane przez 12 pułk piechoty Ziemi Wadowickiej (Archiwum Muzeum Miejskiego w Wadowicach).

Przypadająca w roku 2019 osiemdziesiąta rocznica wybuchu II wojny światowej była asumptem do realizowanych w całej Polce działań upamiętniających tamte wydarzenia. W nurt tych inicjatyw włączyło się także Muzeum Miejskie, które postanowiło przypomnieć historię 12 pułku piechoty Ziemi Wadowickiej, który od pierwszych dni kampanii wrześniowej 1939 r. toczył krwawe walki z wojskami niemieckimi.

Projekt, którego realizacja rozpoczęła się w maju a zakończyła w październiku, zatytułowany „Przedwojenne tradycje pułkowe Wadowic”, miał być jednak inną od tradycyjnych opowieścią o międzywojennych dziejach pułku. Jego twórcy postanowili bowiem pokazać jak wyglądało życie oficerów i żołnierzy poza koszarami, starając się jednocześnie odpowiedzieć na pytanie jak dalece wadowicka „dwunastka” wpłynęła na społeczno-kulturalny rozwój miasta. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w latach 20. i 30. XX w. garnizon miał istotny wkład w urbanistykę, gospodarkę, oświatę, sport, kulturę, sztukę i życie codzienne Wadowic.

Projekt, który został dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach Programu „Patriotyzm jutra”, składał się z kilku elementów – wystawy czasowej, warsztatów, gry miejskiej oraz części edukacyjnej, skierowanej do uczniów jednej z wadowickich szkół podstawowych. Ideą wszystkich tych działań było zintegrowanie różnych lokalnych środowisk wokół wspólnego pomysłu przypomnienia ciekawej, a zarazem mało znanej historii pułku, widzianej przez pryzmat codziennego życia jej kadry oficerskiej i zwykłych żołnierzy.

Przedwojenne tradycje pułkowe Wadowic” – ekspozycja czasowa

Wystawa zaprojektowana przez artystę-grafika Macieja Hojdę powstała w oparciu o zbiory wadowickich kolekcjonerów, pasjonatów historii, członków grup rekonstrukcji historycznych oraz eksponaty i zdjęcia z archiwum Muzeum Miejskiego. Swoje zbiory udostępnili: Katarzyna Iwańska, Andrzej Kotowiecki, Przemysław i Stanisław Kuligowie (Zbiór „Pamiątka z Wadowic Dawnych”), Rafał Muranowicz i Jego córka Marta, Teresa Rzycka, Michał Siwiec-Cielebon oraz Elżbieta Suknarowska.

Zanim przystąpiono do aranżacji wystawy, która prezentowana była w sali ekspozycyjno-edukacyjnej oraz częściowo w korytarzu muzeum, przeprowadzono szereg konsultacji merytorycznych ze znawcami tematu. Wśród nich byli m.in. Michał Siwiec-Cielebon, od lat zajmujący się dziejami pułku i kolekcjonujący pamiątki po tej jednostce, oraz Rafał Muranowicz, rekonstruktor przedwojennego umundurowania i pasjonat historii wadowickiej „dwunastki”. Nad tworzeniem ekspozycji i wszystkimi działaniami związanymi z całym przedsięwzięciem czuwał opiekun naukowy projektu, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego dr hab. Krzysztof Koźbiał.

Wnętrze Wojskowej Spółdzielni Spożywczej „Świt”, znajdującej się w gmachu koszar przy ul. 3 Maja (obecna ul. Lwowska), 1935 r. (Fot. ze zbiorów M. Siwca-Cielebona)

Na wystawie odtworzono wnętrze działającej przy 12 pułku Wojskowej Spółdzielni Spożywczej „Świt”, która miała swoją siedzibę w koszarach im. Gen. Fiszera (ul. 3 Maja) i filię w Koszarach Chocimskich (ul. Gen. Oswalda Franka). Na drewnianej ladzie została ustawiona m.in. oryginalna przedwojenna kasa z mieszczącego się niegdyś na wadowickim Rynku sklepu kolonialnego Władysława Rzyckiego. Dzięki współpracy z wadowickim kolekcjonerem Stanisławem Kuligiem przedstawiono typowe umeblowanie i wyposażenie pokoju oficera Wojska Polskiego z lat 30. XX w. Na masywnym biurku znalazł się bakelitowy aparat telefoniczny CB-35, radio oraz przybory do pisania i przedwojenna prasa. Klimat dwudziestolecia oddawała także bogata kolekcja ze zbiorów Marty Muranowicz, na którą składały się damskie torebki, zestawy szklanych i nicianych guzików, męskich kołnierzyków do koszul, a nawet plażowa parasolka.

Różnorodną działalność wojska w mieście przedstawiały wielkoformatowe zdjęcia z zawodów lekkoatletycznych i meczów piłkarskich czy mniej oficjalnych uroczystości, w których uczestniczyli oficerowie i żołnierze pułku.

Wśród zaprezentowanych na wystawie eksponatów na uwagę zasługiwały m.in. pamiątkowe gwoździe wykonane na okoliczność nadania sztandaru 12 pułkowi piechoty w 1924 r. oraz fundacji samochodu dla straży pożarnej w roku 1933. Na gwoździach, które tradycyjnie wbijano w drzewiec sztandaru lub pamiątkową deskę (tzw. „tablo”), grawerowano nazwiska fundatorów i zaproszonych na uroczystość gości. Na eksponowanych w Muzeum Miejskim gwoździach znajdowały się nazwiska generałów: Juliusza Bijaka, Karola Trzaska-Durskiego i Tadeusza Zachariasiewicza, a także kpt. Michała Siwca i por. Karola Wojtyły, ojca przyszłego papieża. Wśród innych ciekawostek znalazła się na wystawie korespondencja potwierdzająca związki wojska z lokalnym środowiskiem artystycznym. W lutym 1935 r. wadowicki malarz i rzeźbiarz Wincenty Bałys napisał do Franciszka Suknarowskiego list w sprawie wykonania zamówionego przez dowódcę 12 pułku portretu Marszałka Józefa Piłsudskiego, który miał zawisnąć w kasynie oficerskim. Bałys, autor projektu fresków do świetlicy żołnierskiej w koszarach, nie był jednak w stanie (ze względu na brak czasu) sprostać zamówieniu i poprosił o jego realizację swojego przyjaciela. Podobizna Marszałka miała być wykonana na Jego imieniny (19 marca), ale ostatecznie portret pędzla Suknarowskiego ozdobił wejście do kina Teofila Wysogląda w dniach żałoby po śmierci Piłsudskiego. List udostępniła na wystawę Elżbieta Suknarowska, synowa artysty.

Dopełnieniem ekspozycji była „oś czasu”, na której podobiznom kolejnych dowódców 12 pułku wraz z datami pełnienia przez nich funkcji towarzyszyły informacje o mających w tym czasie miejsce ważkich wydarzeniach w historii miasta i kraju.

Uroczysty wernisaż wystawy odbył się w niedzielne popołudnie 16 czerwca 2019 r., a towarzyszyły mu warsztaty przeprowadzone przez Damiana Bazarnika, zrealizowane w formie pikniku historycznego w ogrodzie na ul. Kościelnej. Rekonstruktorzy jednostek wojskowych z czasów monarchii austro-węgierskiej (Grupa Rekonstrukcji Historycznej 56 Pułk Piechoty Wadowice), okresu walk o niepodległość i granice RP (1918 – 1920) oraz kampanii wrześniowej 1939 r., zaprezentowali broń, mundury oraz specjalną dioramę, składającą się z namiotu-wiaty i typowego żołnierskiego wyposażenia. Uczestnicy spotkania mogli skorzystać także z dodatkowych atrakcji – wziąć udział w grze terenowej śladami wadowickiej „dwunastki”, a dla najmłodszych przygotowano specjalne stoisko interaktywne.

Zajęcia warsztatowe

Wadowiczanin w austriackim mundurze”

Wakacyjne spotkanie z rekonstruktorami (20 lipca) miało charakter plenerowych warsztatów rodzinnych. Zajęcia zatytułowane „Wadowiczanin w austriackim mundurze” prowadzone były na dawnych terenach ćwiczebnych pułku w Ponikwi. Rekonstruktorzy z GRH 56 Pułk Piechoty Wadowice zapoznali uczestników z historią austriackiego garnizonu w mieście. Dzieje cesarsko-królewskiego pułku, który swój przydomek: „Jacki” zawdzięczał pochodzeniu jego żołnierzy z Myślenickiego, Wadowickiego i Żywiecczyzny, były bowiem nierozerwalnie związane z historią 12 pułku. Jednostka wojskowa organizowana w Wadowicach od listopada 1918 r. przez kpt. Franciszka Ksawerego Altera, tzw. baon wadowicki przyszłego 12 pułku, rekrutowała się bowiem w większości z wracających z frontu polskich żołnierzy walczących dotąd pod czarno-żółtymi sztandarem Habsburgów.

Modna wadowiczanka z początków XX wieku”

Sierpniowe warsztaty w ramach projektu „Przedwojenne tradycje pułkowe Wadowic” przeprowadzone zostały w muzeum. Warsztaty z wykonywania kosmetyków według dawnych receptur – „Modna wadowiczanka z początków XX wieku” (24 sierpnia) – koncentrowały się wokół przedwojennej mody i panujących w latach 20. i 30. zasad higieny. Były także okazją do poznania zawartości ówczesnej damskiej toaletki. Warsztaty prowadziła Marta Muranowicz, rekonstruktorka, prezes Ogólnopolskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznej Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Zajęcia wpisały się w próbę odtworzenia obrazu życia w przedwojennych Wadowicach, w którym zawodowym oficerom „dwunastki” towarzyszyły żony i wybranki serca.

Nie samą służbą wojsko żyje” – gra miejska

Kolejnym etapem projektu była fabularyzowana gra miejska (15 września), której koncepcja powstała we współpracy Muzeum Miejskiego z animatorem kultury Andrzejem Karelusem i Fundacją „Rozbujajmy Towarzystwo”. Gra zatytułowana „Nie samą służbą wojsko żyje” była przeznaczona zarówno dla rodzin jak i dla młodzieży powyżej 13-go roku życia. Jej celem, oprócz zabawy, było poznanie historii Wadowic lat 20. i 30. XX w. oraz miejsc, które związane były z pozagarnizonowym życiem oficerów i żołnierzy 12 pułku.

12 Pułk Piechoty w przestrzeni międzywojennych Wadowic”warsztaty edukacyjne dla młodzieży szkolnej

We wrześniu i październiku przeprowadzona została edukacyjna część projektu, w której udział wzięli uczniowie ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Wadowicach pod kierunkiem polonistki Iwony Filek. Celem trzech warsztatów było przygotowanie młodzieży do zebrania informacji na temat miejsc związanych z 12 pułkiem oraz przygotowanie mapy przedwojennego miasta. Efekty swoich kilkutygodniowych poszukiwań – zlokalizowane w przestrzeni przedwojennych Wadowic obiekty związane z wojskiem, ósmoklasiści przenieśli na specjalnie przygotowaną papierową planszę. W oparciu o nią Maciej Hojda zaprojektował mapę zawierającą 44 punkty, które w różny, często nieoczywisty sposób miały związek z wadowicką „dwunastką”. Przestrzenie podzielone zostały na kilka działów: obiekty militarne, obiekty sakralne, miejsca związane z rozrywką i wypoczynkiem oraz z życiem codziennym. Mapa została wydana w formie folderu „12 Pułk Piechoty w przestrzeni międzywojennych Wadowic” w nakładzie 2000 sztuk. Dostępna jest także na stronie internetowej muzeum. Efektem edukacyjnej części projektu „Przedwojenne tradycje pułkowe Wadowic” jest także opracowanie przez Iwonę Filek scenariuszy zajęć szkolnych poświęconych historii lokalnej.

Wyjątkowe plenerowe warsztaty w scenerii okopów u podnóża Leskowca

Muzeum Miejskie w Wadowicach zaprasza na plenerowe warsztaty rodzinne „Wadowiczanin w austriackim mundurze”. Podczas bezpłatnych zajęć, które odbędą się w sobotę 20 lipca 2019 roku o godz. 10.00 na dawnym terenie ćwiczebnym 12 pułku piechoty w Ponikwi, uczestnicy będą mogli poznać uzbrojenie i wyposażenie żołnierzy z okresu I wojny światowej, spróbować czarnego, wojskowego chleba, poćwiczyć musztrę oraz poznać codzienność życia podczas ćwiczeń w okopach.
Warsztaty, prowadzone przez rekonstruktorów z Grupy Rekonstrukcji Historycznej 56 Pułku Piechoty, są bezpłatne. Wyjazd do Ponikwi sprzed budynku Wadowickiego Centrum Kultury o godz. 9.30. Zapisy odbywają się telefonicznie (33 873 81 00) lub osobiście w biurze wadowickiego Muzeum Miejskiego (ul. Kościelna 4).

Ilość miejsc ograniczona!

Warsztaty realizowane są częścią większego projektu pt. „Przedwojenne tradycje pułkowe Wadowic” realizowanego w ramach programu „Patriotyzm Jutra” i współfinansowanego przez Muzeum Historii Polski.

W Stulecie Niepodległej wyjątkowy eksponat w Muzeum Miejskim

Prezydent Andrzej Duda uhonorował pośmiertnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski ppor. Henryka Karola Tauba, oficera 12 Pułku Piechoty poległego w wojnie o Śląsk Cieszyński w 1919 roku. W stulecie tamtych wydarzeń na ekspozycji w Muzeum Miejskim można zobaczyć to wyjątkowe odznaczenie.

Starania o uhonorowanie absolwenta wadowickiego gimnazjum i oficera „dwunastki” Orderem Odrodzenia Polski podjął w ubiegłym roku Daniel Korbel, historyk i badacz stosunków polsko-czeskich w pierwszej połowie XX wieku. Z nieznanych dotąd przyczyn ppor. Taub był jedynym polskim oficerem, którego nie odznaczono za udział w walkach na Śląsku Cieszyńskim w styczniu 1919 roku. Decyzją Prezydenta RP Andrzeja Dudy z 22 października 2018 roku. podporucznik został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Z racji związków Tauba z Wadowicami Muzeum Miejskie podjęło starania, aby to wyjątkowe odznaczenie mogło być prezentowane na wystawie poświęconej przedwojennym dziejom miasta. Zabiegi te zakończyły się pomyślnie. Postanowieniem Biura Odznaczeń i Nominacji Kancelarii Prezydenta RP order został użyczony do ekspozycji i można go oglądać w jednej z sal Muzeum.

Henryk Karol Taub (1898–1919) urodził się w Strzyżowie. Był synem dr. wszech nauk lekarskich, znanego i szanowanego w Wadowicach żydowskiego aptekarza Samuela Tauba (1869-1933) i Friedy Marii z Randów (1872-1958). W 1916 roku złożył egzamin dojrzałości w wadowickim gimnazjum i został wcielony do 20 Galicyjskiego Pułku Piechoty c.k. armii. W czasie I wojny światowej walczył na froncie włoskim i dosłużył się stopnia podporucznika. Po odzyskaniu niepodległości w 12 Pułku Piechoty Ziemi Wadowickiej. Podczas konfliktu polsko-czechosłowackiego o Śląsk Cieszyński dowodził kompanią, która bohatersko broniła przed wojskami czeskimi dworca kolejowego w Zebrzydowicach. 26 stycznia 1919 roku, podczas próby wyrwania się z okrążenia, został ciężko ranny. Zmarł w szpitalu w Orłowej i pochowano go na tamtejszym cmentarzu żydowskim. Po aneksji Zaolzia przez Polskę w 1938 roku staraniem siostry, Normy Taub (wybitnej lekarki i żony artysty-malarza Zbigniewa Pronaszki) podporucznik został ekshumowany i pochowany z wojskowymi honorami na cmentarzu żydowskim w Wadowicach w grobie ojca.

Konfliktowi polsko-czechosłowackiemu z 1919 roku i udziałowi w nim wadowickiej „dwunastki” poświęcony jest artykuł Daniela Korbela w ostatnim numerze rocznika „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny” (nr 21/2018) pt. 12 Pułk Piechoty Ziemi Wadowickiej w walkach Śląsk Cieszyński.

(MW)

Dr Tomasz Graff o Marcinie Wadowicie

We wtorek 19 marca w sali kameralnej Wadowickiego Centrum Kultury odbyło się spotkanie promujące książkę dr. Tomasza Graffa „Marcin Campius Wadowita (ok. 1567-1641). Duchowny i profesor Uniwersytet Krakowskiego”.

Wtorkowe spotkanie zgromadziło liczne grono wadowiczan, pasjonatów historii i rodzinę autora. O biografii Marcina Campiusa Wadowity z dr. Graffem rozmawiał Marcin Witkowski. Przed ciekawą dyskusją autor wręczył książkę swojej mamie, której monografię wybitnego akademika dedykował. Dr Graff opowiadał o mało znanych i dopiero przez niego odkrytych  faktach z życia Wadowity, które rzuciły nowe światło na znany nam obraz profesora, prepozyta kolegiaty św. Floriana, dziekana i wicekanclerza uczelni. W biografii XVII-wiecznego akademika rodem z Wadowic pojawiają się bowiem problemy kryminalne z oskarżeniem o najście na karczmę i kradzież konia czy nie wywiązywanie się z obowiązków podatkowych. Z drugiej jednak strony dr Graff zwracał uwagę, że wśród współczesnych Wadowicie uważano profesora za świątobliwego. Historyk opowiedział także o tym jak powstawała jego praca, jak bardzo żmudne były poszukiwania archiwalne, wreszcie o przez lata powtarzanych mitach związanych z Campiusem, które obala w swojej książce.

Biorąc do ręki tę obszerną, ponad 600-stronicową biografię duchownego, profesora i dziekana Uniwersytetu Krakowskiego rodem z Wadowic uwagę zwraca fakt, jak bardzo szczegółowo autor nakreślił środowisko, w którym Wadowicie przyszło żyć – z książki wyłania się obraz XVII-wiecznego Krakowa jako ośrodka akademickiego z jego intelektualną elitą, której wybitnym przedstawicielem był bez wątpienia Marcin Campius. Tomasz Graff przedstawia także obraz staropolskich Wadowic oraz rodowód Marcina Wadowity. „Publikacja ta – jak pisze w recenzji ks. dr hab. Andrzej Bruździński, prof. UPJPII – pokazuje ponadto ewolucję pamięci o Marcinie Campiusie Wadowicie – od chwili śmierci aż po czasy współczesne. Czytelnik po lekturze zachowuje obraz człowieka z krwi i kości, w dużej mierze nietuzinkowego, niepozbawionego wad, będącego barwnym i znamienitym przedstawicielem elit krakowskiego Kościoła i Uniwersytetu w okresie rządów dynastii Wazów”.

Podczas spotkania można było kupić biografię Wadowity w promocyjnej cenie oraz otrzymać autografe autora .

Dr Tomasz Graff, wadowiczanin, historyk, uczeń profesora Krzysztofa Baczkowskiego. Doktorat uzyskał na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2007 r. wykładowca, a od 2016 r. prodziekan Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół działalności polskich elit kościelnych oraz kultury i życia codziennego doby staropolskiej. Członek Komisji Środkowoeuropejskiej PAU, Zespołu Historii Czech i Stosunków Polsko-Czeskich PAN, PTH, Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa oraz kolegiów redakcyjnych: „Hustisky Tabor”, „Folia Historica Cracoviensia” oraz rocznika „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”.

Spotkanie z dr. Tomaszem Graffem, autorem biografii Marcina Wadowity

We wtorek 19 marca zapraszamy do sali kameralnej Wadowickiego Centrum Kultury. Podczas spotkania, które rozpocznie się o godz. 17.30, dr Tomasz Graff będzie promował swoją książkę poświęconą Marcinowi Wadowicie.

To obszerna, ponad 600-stronicowa biografia duchownego, profesora i dziekana Uniwersytetu Krakowskiego rodem z Wadowic. Dr Graff oparł swoją pracę na imponującej bazie źródłowej i literaturze – sama bibliografia stanowi blisko 50 stron książki. Wyjątkowy jest sposób przedstawienia postaci, o której dotąd stosunkowo niewiele wiedzieliśmy. Autor szczegółowo nakreślił środowisko, w którym Wadowicie przyszło żyć – z książki wyłania się obraz XVII-wiecznego Krakowa jako ośrodka akademickiego z jego intelektualną elitą, której wybitnym przedstawicielem był bez wątpienia Marcin Campius. Tomasz Graff przedstawia także obraz staropolskich Wadowic oraz rodowód Marcina Wadowity. „Publikacja ta – jak pisze w recenzji ks. dr hab. Andrzej Bruździński, prof. UPJPII – pokazuje ponadto ewolucję pamięci o Marcinie Campiusie Wadowicie – od chwili śmierci aż po czasy współczesne. Czytelnik po lekturze zachowuje obraz człowieka z krwi i kości, w dużej mierze nietuzinkowego, niepozbawionego wad, będącego barwnym i znamienitym przedstawicielem elit krakowskiego Kościoła i Uniwersytetu w okresie rządów dynastii Wazów”.

Dr Tomasz Graff, wadowiczanin, historyk, uczeń profesora Krzysztofa Baczkowskiego. Doktorat uzyskał na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od 2007 r. wykładowca, a od 2016 r. prodziekan Wydziału Historii i Dziedzictwa Kulturowego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół działalności polskich elit kościelnych oraz kultury i życia codziennego doby staropolskiej. Członek Komisji Środkowoeuropejskiej PAU, Zespołu Historii Czech i Stosunków Polsko-Czeskich PAN, PTH, Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa oraz kolegiów redakcyjnych: „Hustisky Tabor”, „Folia Historica Cracoviensia” oraz rocznika „Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”.

Podczas spotkania będzie można nabyć książkę  w obniżonej cenie wraz z autografem autora.

O Franciszku Lenczowskim przy kawie

W piątek, 8 marca o godz. 17.00 odbyło się spotkanie przy kawie, towarzyszące wystawie „Barwna księga mojego życia – Franciszek Lenczowski o sobie”. Opowieść o wyjątkowym żołnierzu i nauczycielu przedstawił zebranym w sali Muzeum Miejskiego Stanisław Kulig, wadowicki kolekcjoner, który wydobył z zapomnienia postać kpt. Lenczowskiego (1895-1980).

Wystawa, którą można oglądać w Muzeum do 3 kwietnia, przedstawia kolejne etapy życia zapomnianego bohatera ze Stronia. Począwszy od nauki w wadowickim gimnazjum i pobycie w internacie karmelitów bosych „na Górce”, przez służbę w 56 pułku piechoty, rosyjską niewolę i walki z bolszewikami na Murmaniu, po pracę w szkolnictwie II Rzeczypospolitej, organizowanie polskiego szkolnictwa w Wielkiej Brytanii w okresie II wojny światowej i działalność naukową. Ekspozycja składa się z 9 plansz, których treść to fragmenty wspomnień Franciszka Lenczowskiego, kufrów z eksponatami, które podkreślają kilkudziesięcioletnią drogę Lenczowskiego między Polską, mroźną północą Rosji, wietrznymi klifami Szkocji, Francją i Rumunią, wreszcie prezentacjami zdjęć i dokumentów na ekranach.

Przy pełnej sali Stanisław Kulig przedstawił szczegółowo życiorys Lenczowskiego, który udało się odtworzyć nie tylko dzięki zbiorom pamiątek po bohaterze wystawy, ale także w oparciu o wspomnienia nauczyciela, wydane w 2015 r.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Czwartek, 1 marca 1951 r. Około godziny 20.00 funkcjonariusze UB wyprowadzili z celi więzienia mokotowskiego siedmiu oczekujących na egzekucję ludzi. Ponury kondukt dotarł do ustronnego miejsca między łaźnią a magazynem odzieżowym, tuż obok więziennej kotłowni. Ostatni widok jak zobaczyli skazani to podziurawiona kulami ściana. Ginęli kolejno mordowani strzałem w potylicę. Tego wieczoru na Rakowieckiej wykonano wyroki śmierci na oskarżonych o współpracę z Niemcami i działania przeciw komunistycznej władzy członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: por. Łukaszu Cieplińskim ps. „Pług”, por. Franciszku Błażeju ps. „Tadeusz”, por. Karolu Chmielu ps. „Grom”, mjr. Mieczysławie Kawalcu ps. „Iza”, kpt. Józefie Batorym ps. „Argus”, kpt. Józefie Rzepce ps. „Krzysztof” oraz mjr. Adamie Lazarowiczu ps. „Klamra”. Dzisiaj, w 68 lat po tych wydarzeniach, obchodzimy kolejny Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Po przejęciu władzy przez komunistów rozszalał się w Polsce stalinowski terror. Z pomocą NKWD rozbudowywano struktury Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, do walki z przeciwnikami narzuconego przez ZSRS ustroju rzucono dziesiątki tysięcy żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW), Ludowego Wojska Polskiego, funkcjonariuszy MO i otoczonej złą sławą Informacji Wojskowej. Ostrze brutalnego terroru wymierzone zostało przede wszystkim w poakowskie podziemie i opozycję polityczną. Sam gen. Okulicki został aresztowany i wywieziony do Moskwy, gdzie został skazany w tzw. „procesie szesnastu”. W kraju Wojskowe Sądy Rejonowe (WSR) szafowały wyroki śmierci i kary wieloletniego więzienia wobec żołnierzy AK, którzy przed procesem przechodzili gehennę przesłuchań w kazamatach UB.

Organizacją o charakterze koordynującym działania przeciwko komunistom było Zrzeszenie WiN („Wolność i Niezawisłość”). Na Lubelszczyźnie dowódcą „WiN” był mjr Marian Bernaciak „Orlik”, którego podkomendni odnieśli zwycięstwo w jednej z największych bitew zbrojnego podziemia antykomunistycznego stoczonej z przeważającymi siłami NKWD, UB, KBW i MO w Lesie Stockim (24 maja 1945 r.). W Łódzkiem „Konspiracyjne Wojsko Polskie” zorganizował kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc”. Jedną z najbardziej spektakularnych akcji jego oddziałów było zajęcie Radomska w nocy z 19 na 20 kwietnia 1946 r., rozbicie tamtejszego więzienia PUBP i wzięcie jeńców – żołnierzy sowieckich. Kpt. Sojczyński został skazany w procesie przed WSR w Łodzi na karę śmierci, którą wykonano 19 lutego 1947 r. – trzy dni przed ogłoszeniem amnestii. Na Białostocczyźnie z reżimem walczyła Armia Krajowa Obywatelska – partyzantką kierował tam legendarny mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” – skazany na ośmiokrotną karę śmierci w pokazowym procesie w 1950 r. i stracony w więzieniu mokotowskim w lutym 1951 r. W latach 1945-1948 w różnych rejonach kraju powstawały jednostki partyzanckie w ramach Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK). Na Lubelszczyźnie w strukturach ROAK walczyły oddziały dowodzone przez mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, skazanego w procesie pokazowym i straconego w więzieniu na Mokotowie w marcu 1949 r. Na Śląsku Cieszyńskim dowódcą oddziałów leśnych NSZ był kpt. Henryk Flame „Bartek” – wśród ponad 300 akcji dokonanych przez partyzantów „Bartka” najbardziej spektakularną było zajęcie Wisły i dwugodzinna defilada w tej uzdrowiskowej miejscowości (3 maja 1946 r.). Kpt. Flame, mimo ujawnienia się na mocy amnestii, został skrytobójczo zamordowany. Od 1946 r. na terenie Małopolski zachodniej działała organizacja założona przez płk. Aleksandra Delmana „Dziadka” pod nazwą Armia Polska w Kraju (APwK). Jedną z najsilniejszych jednostek partyzanckich, operujących na Podhalu, formalnie podporządkowanych APwK, był oddział por. Józefa Kurasia „Ognia”. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych żołnierzy podziemia zmarł w wyniku odniesionych ran podczas obławy w okolicach Nowego Targu w lutym 1947 r. kiedy próbował popełnić samobójstwo.

Antykomunistyczne podziemie było aktywne także na terenie powiatu wadowickiego. APwK podporządkowany był oddział „Burza” por. (kpt.) Mieczysława Wądolnego „Mściciela”, który popełnił samobójstwo podczas obławy zorganizowanej na niego w Łękawicy w styczniu 1947 r. Działały tu struktury Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW), Narodowego Zjednoczenia Wojskowego (NZW) i WiN. Wśród „wadowickich niezłomnych” byli m.in. ppor. Józef Dębski, por. Adam Faron „Błyskawica” (postrzelony przez UB, zmarł w szpitalu w 1945 r.), Franciszek Jeż „Apollo”, mjr Jan Kęsek „Mieczysław” (stracony w katowickim więzieniu w kwietniu 1952 r.), kpt. Feliks Kwarciak „Staszek” (zamordowany na moście na Skawie przez funkcjonariuszy wadowickiego PUBP w czerwcu 1947 r.), Ignacy Sikora „Prawy”,sierż. Mieczysław Spuła „Feluś” (zamordowany przez UB w 1947 r. w Wysokiej), ppor. Mieczysław Wołczyński „Kalina” czy Jan Ziomkowski „Śmiały”.

Los żołnierzy zbrojnego podziemia zatrzymanych przez UB najlepiej oddają wspomnienia Jana Starowicza „Niedźwiedzia” (kuzyna Mieczysława Spuły), aresztowanego przez bezpiekę w Laskowej koło Zatora w czerwcu 1946 r.:

Pierwszy raz stłukli mnie jeszcze na Posterunku MO w Zatorze. Bili ubowcy, milicjanci i żołnierze KBW, a kiedy straciłem przytomność wrzucili mnie na samochód ciężarowy i pod eskortą kilku żołnierzy i funkcjonariuszy powieźli do Wadowic. Tam bili mnie przez trzy dni, zmuszając do podpisania zeznania. Kiedy traciłem przytomność, lali mnie wodą i kopali, aż do ocucenia, po czym znowu bili. Kazali mi podpisać to, co napisał śledczy, o ludziach, których w ogóle nie znałem. Później w Krakowie też mnie bili i na UB i w więzieniu. Moją sprawę połączyli z grupą ludzi, o których nic nie wiedziałem, a UB twierdziło, że byliśmy „jedną bandą”.

Tragicznym epilogiem walk zbrojnego podziemia z komunistyczną władzą była śmierć organizatora Grupy Operacyjnej AK „Zorza”  Jana Sałapatka „Orła”, który został ciężko ranny 15 stycznia 1955 r. w strzelaninie z funkcjonariuszami UB i zmarł w krakowskim szpitalu 9 dni później.

Na zdjęciu: mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”  (fot. MBP z 1948 r.), zbiory IPN

Nowy numer „Wadovianów” już w sprzedaży

Na półki księgarskie trafił kolejny, 21 numer  rocznika ”Wadoviana. Przegląd historyczno-kulturalny”.

Tematyka numeru związana jest niemal w całości z obchodzonym w 2018 r. 100-leciem odzyskania przez Polskę niepodległości. Artykuły i rozprawy nawiązują nie tylko do wydarzeń jakie rozgrywały się na ziemi wadowickiej w latach Wielkiej Wojny i w przełomowym roku 1918. Autorzy tekstów przybliżyli także postacie wadowiczan i osób z miastem na różny sposób związanych (m.in. poprzez naukę w wadowickim gimnazjum), które bezpośrednio – z bronią w ręku – uczestniczyły w tych wydarzeniach. Chcąc by o latach przełomu i walki o niepodległy byt państwowy, także po 1918 r., opowiadali uczestnicy tamtych wydarzeń rozbudowaliśmy dział „Źródła”, w którym publikujemy fragmenty szkolnych kronik z lat 1914-1918 oraz relacje żołnierzy biorący udział w wojnie polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej 1939 r. Ta ostatnia relacja stanowi rodzaj zapowiedzi tematyki jaka będzie podejmowana w 2019 r. w związku z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej. W tym numerze zamieszczamy także szczegółowe kalendarium świętowania w Wadowicach 100-lecia niepodległości.

„Wadoviana” można nabyć w Muzeum Miejskim, Wadowickim Centrum Kultury oraz w księgarniach.

Zapraszamy do lektury!