Sylwestrowa kartka z kalendarza

Życzenia noworoczne, 1913 rok (zbiory Muzeum Miejskiego w Wadowicach).

Koniec roku skłania do podsumowań. W kolejnym odcinku kartek z kalendarza zapraszamy czytelników w podróż po grudniach pierwszej połowy XX wieku. Jakie problemy trapiły naszych przodków w ostatnich dniach roku? Czego sobie życzono? Czy Sylwester był obchodzony wówczas w jakiś wyjątkowy sposób?

Kronikarz klasztoru o. Karmelitów Bosych na „Górce” pod datą 31 grudnia 1900 roku odnotował:

Koniec XIX wieku. Ponieważ z końcem roku 1900 kończył się także XIX wiek, papież Leon XIII polecił odprawić uroczyste nabożeństwa dziękczynne i pozwolił, aby w całym Kościele katolickim 31 grudnia o północy odprawiono msze, na których wierni mogą przystąpić do Komunii św.[iętej]. Z tego powodu ojcowie przez ostatnie trzy dni roku mieli wiele pracy w kościele, a w ostatnim dniu o północy została odprawiona uroczysta msza z asystą i wystawieniem Najśw.[iętszego] Sakramentu, na której wierni przystąpili do Komunii św.[iętej] (tekst jest tłumaczeniem z łacińskiego oryginału) (Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach, s. 61).

Dla karmelitańskich kronikarzy koniec grudnia był okazją do podsumowań. Zapisywali więc między innymi ilość rozdanych w mijającym roku komunii. I tak w roku 1900 liczba komunii świętych udzielonych wiernym w kościele św. Józefa na „Górce” wyniosła 41 325, w roku 1909 – 61 740, a pod koniec drugiego roku Wielkiej Wojny (1915) – 69 200.

Wyjątkowo smutny i trudny dla zakonnej wspólny był koniec roku 1906. Kronikarz pisał:

19 grudnia. Początek ciężkiej i przewlekłej choroby Przew.[ielebnego] N. O. Przeora, O. Rafała od św. Józefa [Kalinowskiego]; z tego powodu mieliśmy Święta bardzo smutne, gdyż choroba naszego najukochańszego Ojca wzmogła się w zastraszający sposób, bo w samo św. Jana Ap.[ostoła] [27 grudnia – MW] musiał już przyjąć ostatnie sakramenty św.[ięte.] Tak trwało aż do 7 stycz.[nia 1907 roku]. 4 stycz.[nia] udzielił N. Ojciec [Rafał] błogosławieństwa zgromadzeniu i pożegnał się z nami; dn.[ia] 5 stycz.[nia] w nocy był prawie konający, ratował go dr [Józef] Surzycki, przybyły w porę z Krakowa, wezwany telegraficznie (Wadowice w zapiskach klasztornych kronikarzy, s. 15).

W późniejszym czasie stan zdrowia o. Rafała nieco się poprawił, ale w sierpniu 1907 roku znów zaniemógł. Karmelita, inżynier i oficer carski, powstaniec styczniowy, sybirak, założyciel wadowickiego klasztoru na „Górce” zmarł po ciężkiej chorobie 15 listopada 1907 roku.

Z chorobą, ale zakończoną wyleczeniem, związana była notatka kronikarza u schyłku roku 1912:

30 grudnia [- -] otrzymaliśmy list następującej treści: „Składam u stóp Najśw.[iętszej] Panny Maryi Szkaplerznej << Votum>> jako dziękczynienie z prośbą, które zrobiłam będąc ciężko chora, przeszedłszy dwukrotnie operację, w zaufaniu, że Najśw.[iętsza] Panna Maryja raczy dopełnić to, co rozpoczęła tj. wrócić mi zupełne zdrowie, votum, tj. pierścionek złoty z brylantami. Stanisława Bąkowska. Żona lekarza powiatowego w Wadowicach” (Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach, s. 178).

Pochodząca ze Lwowa Stanisława z Sobieskich Bąkowska (1865-1916) zmarła w kilka lat po opisanej w liście do klasztoru chorobie. Jej mąż, lekarz powiatowy dr Teofil Jaxa Bąkowski (1857-1919) rodem z Krakowa, zmarł w roku 1919 roku na tyfus plamisty. Małżeństwo zostało pochowane na wadowickim cmentarzu parafialnym.

Inny charakter mają grudniowe zapiski profesora gimnazjalnego i dyrektora szkoły Jana Dorozińskiego. Jego „Dziennik” jest kronikarskim zapisem ówczesnych wydarzeń nie tylko w mieście, ale także w kraju, chwilami analizą wielkiej polityki (zwłaszcza w kontekście Wielkiej Wojny), innym razem wzmiankuje o trudnościach gospodarczych. Wiele miejsca Doroziński poświęcił dolom i niedolom rodzinnym – zwłaszcza śmierci swej ukochanej żony Julii z Bernerów Ropskich.

31 XII 1912. Wt. Wakacye w Rajczy; matura w Jarosławiu. Nędza. [- -]

31 XII 1913. Śr. Straszny rok Julcia [zmarła – JP-B] 20/11. Podróż do Rajczy po dzieci. [- -]

31 XII 1914 Czw. Wielki Rok: Wybuch wojny europejskiej (30/7). Mieszkamy w Bernie. Od 8-11 godz. Wieczorem w kawiarni Bellvue. [- -]

31 XII 1915. Pt. Pamiętny pobyt w Bernie! Wrażenia estetyczne. Pozbycie się wszystkich długów. Polepszenie zdrowia. Drożyzna! [- -]

31 XII 1916. N. Zwycięstwo państwom centralnym (Rumunia!) – ale pokoju nie przyniósł ! Czy [przyniesie – MW] 1917 ? Oby. Propozycya pokojowa państw centralnych ! – Pobyt z dziećmi w Rabce. [- -]

31 XII 1917. Pon. W Krakowie [- -]. Zwycięstwa państw centralnych. Rewolucja rosyjska, obalenie caratu. Rozpoczęcie układów pokojowych z Rosyą. Co [przyniesie – MW] rok 1918 ? Czy pokój ? Mniemają, że nie ! [- -]

31 XII 1918. Wt. Wojna zakończona rozbiorem państw centralnych, stworzeniem Królestwa czeskiego [faktycznie Czechosłowacji – MW] i Polski. Wewnętrzne walki socyalistyczne. [- -]

31 XII 1919. Śr. Jeszcze nie ma ratyfikacji pokoju ! W Polsce dzielna armia – uwolniła Galicyę wschodnią – granice w walce z bolszewikami posunęła daleko na wschód – pozatem w Europie i Polsce stosunki okropne: drożyzna, paskarstwo, bandytyzm – nieróbstwo ! i różne waluty.

Okładka „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z 25 grudnia 1918 roku.

Rok 1918 przyniósł upragnioną niepodległość, ale wkrótce polscy żołnierze musieli stanąć do walki o jej obronę i kształt granic odrodzonego państwa. 31 grudnia 1918 roku wydawany w Krakowie „Ilustrowany Kuryer Codzienny” donosił o walkach z Niemcami w Poznaniu, gdzie od kilku dni trwało powstanie, o sytuacji na Ukrainie i kryzysie w relacjach z rządem czechosłowackim. Jednocześnie w tekście zatytułowanym Sylwester w Sokole informował, że w gmachu krakowskiego „Sokoła”:

We wtorek dnia 31 grudnia odbędą się 2 wesołe wieczory sylwestrowe z udziałem Andy Kitschmana, Wojciecha Wróblewskiego, Wacka Kalińskiego, Ludwika Latajnera, Czesia Bronowskiego, Józefa Staruszkiewicza, Maryi OlskiejMalli Rapackiej. Program aktualno-wesoły („Ilustrowany Kuryer Codzienny”, R IX, nr 266, s. 4).

Rok później wieściom z frontu walk z bolszewikami i przygotowaniom do plebiscytów towarzyszyły informacje o sylwestrowych wieczorach w Krakowie, o przedstawieniach w teatrach Słowackiego, „Bagatela” oraz Powszechnym. Kinoteatr „Uciecha” zapraszał na: Sylwestrowy wieczór humoru i śmiechu, który trwać będzie bez przerwy od godz. 5 popołudniu do 12 w nocy („IKC”, R X, nr 354, s. 7). Na łamach gazety znalazły się także informacje o zwyczaju noworocznych podarków: Na podarki noworoczne przygotowała Szatnia kobieca, Kraków, plac Szczepański 3, l.[iczne] p.[odarki]: bluzki barchanowe, spódnice wiejskie, fartychy. – 10 procent upustu w dniach 30 i 31 grudnia 1919. – Lokal otwarty cały dzień bez przerwy (tamże, s. 5).

Ze stolicy województwa krakowskiego wróćmy do Wadowic i do zapisków w kronice klasztornej. Grudzień 1921 roku to z jednej strony ogromne trudności gospodarcze, z drugiej kolejna, nieznana epidemia – na szczęście dla mieszkańców – o niewielkim zasięgu.

Przy końcu miesiąca b[ieżącego] 1 jajko kosztuje 10 marek; kilo masła 240 m[arek]; kilo mąki pszenicz[nej] 15 m[arek] w sklepie urzędowym, zaś 30 m[arek] w pasku; litr mleka 15 marek; kilo cukru nierafinowanego 70 m[arek], zaś rafinowanego (czyszczonego) wcale nie dostanie się, bo go nie ma [- -] (Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach, s. 453).

Jak w poprzednich ostatnich latach, tak też i w bieżącym zjawiła się w kraju pod koniec roku epidemia jakaś nowa, nieznana, która na tle influency [grypy – MW] sprawia zapalenie stawów kości, czyli rodzaj influency z zapaleniem stawów kości już to wszystkich, szczególnie pacierzowych, już to niektórych i tylko, co jednak w każdym razie unieruchamia pacjenta i mocne mu sprawia bóle, nawet i częste wypadki śmierci powoduje; panuje dosyć ogólnie (Wadowice w zapiskach klasztornych kronikarzy, s. 54).

Bal sylwestrowy w Andrychowie, lata 30. XX wieku (Muzeum Miejskie w Wadowicach).

O pierwszym grudniu w okresie okupacji hitlerowskiej karmelitański kronikarz pisał między innymi:

Wielka jest drożyzna, brak prowiantów żywnościowych, materiałów, wszystko jest za kartkami, a jeśli się dostanie kartki, to znowu nie ma pieniędzy. W klasztorze musiano też ograniczyć żywności. [- -] Nie odczuwamy jednak tak biedy, jak to odczuwają ludzie w mieście. [- -]

W nocy [z 31 grudnia na 1 stycznia 1940 roku – MW] była wielka strzelanina, to nasza władza niemiecka kończyła stary a rozpoczynała Nowy Rok (Wadowice w zapiskach klasztornych kronikarzy, s. 66-67).

Zofia z Drohojowskich Romerowa h. Korczak (1893-1949), dyplomowana pielęgniarka, absolwenta klasycznego gimnazjum Sacre Coeur, wraz z mężem Rodrygiem (1893-1967), inżynierem rolnikiem, zarządzająca majątkiem w Inwałdzie, zanotowała w swym „Dzienniku” pod datą 31 grudnia 1939 roku:

Sylwester smutny. Ruduś [Rodryg Romer, mąż Zofii – MW] piechotą po południu w Bulowicach. Lolo już lepiej, ale jeszcze leży. Napiłam się herbaty z winem porzeczkowym i „Bonifaciusz” przed spaniem (te wina owocowe były znaną w Inwałdzie specjalnością matki Rudusia). Mróz zelżał, ale zimno i wichura okropna (Z. Romerowa, Dziennik, s. 52).

Rok 1940 był dla Romerów wyjątkowo ciężki. Rodzina została usunięta z pałacu w Inwałdzie, który przekazano do dyspozycji Hitlerjugend, a Rodryga, wobec odmowy podpisania przez niego Volkslisty, aresztowano i wywieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau.

Ostatni dzień tego wstrętnego roku, tyle się w nim złego przydarzyło. Wyrzucenie z Inwałdu, choroba Lilki, aresztowanie Rudusia.

Po południu spędziliśmy w kościele i wieczorem poszliśmy wcześnie spać, przypominając sobie miłe i wesołe Sylwestry spędzone w naszych stronach (Z. Romerowa, Dziennik, s. 98).

W noc sylwestrową 1942 roku Zofia miała możliwość choć chwilowego zapomnienia o koszmarze okupacji:

Znowu rok wojny i niewoli za nami, żeby to ostatni już na wygnaniu był.

W nocy śnieg grubo nasypał i trochę mrozu 5 stp. Pojechaliśmy z dziećmi do Wiśniowej na wieczór.

Droga nudna i męcząca furą, bo sanny jeszcze nie ma.

Przemiły wieczór spędziliśmy, doskonały obiad, stół ślicznie udekorowany, zapomnieliśmy, choć na krótko, o wojnie i wszystkich okropnościach z nią złączonych.

Byli Stanowie Cieńscy, Bisia Krasicka, Dzianottowie, Rolek, Lolo, Wero Brudnicki w świetnym humorze zabawiał całe towarzystwo. O dwunastej dostaliśmy pączki i bowle (aromatyczny, zimny napój z alkoholem i świeżymi owocami). O drugiej rozjechaliśmy się wszyscy) (Z. Romerowa, Dziennik, s. 148).

Koniec 1944 roku. Ostatnie tygodnie hitlerowskiej okupacji na ziemi wadowickiej. Kronikarz pisał:

Jesteśmy na progu nowego roku. Co on nam przyniesie? Niemcy witali go o północy strzelaniem z karabinów – chcieli i jego nastraszyć, ale nic to nie pomoże; przyniesie on im przykre rzeczy. Kto mieczem wojuje od miecza też zginie. Nie życzy im się nic złego, niech im będzie jak najlepiej, niech nas tylko zostawią w pokoju i pójdą sobie, skąd przyszli, bo nam się dali we znaki, Wiele rzeczy nie pisałem, co z nami wyrabiali – roztropność tego wymagała, ale przyszłość wszystko wykaże (Wadowice w zapiskach klasztornych kronikarzy, s. 73).

Co przyniosła przyszłość? W piątek 26 stycznia do Wadowic wkroczyły oddziały Armii Czerwonej, władzę obejmują komuniści.

31 XII 1945. Lolo przyjechał do Warszawy, jesteśmy sami, tylko Jadzia i Lutka przyjechały zakończyć rok z nami z flaszeczką wódki. Przesiedzieliśmy noc, słuchając radia i rano obie te Panie odjechały. Tak rok się skończył dość burzliwy i pełen wrażeń (wreszcie można było słuchać radia i muzyki swobodnie i legalnie, bez strachu i obaw)(Z. Romerowa, Dziennik, s. 241).

Na koniec „sylwestrowy” wpis Zofii Romerowej z 1947 roku. Inwałdzki majątek Romerów został upaństwowiony i rozparcelowany, przed rodziną niewiadoma i pogłębiające się trudności finansowe, za nią okrucieństwo wojny. W zapiskach Zofii pobrzmiewa świadomość końca pewnego świata.

Pustka w kieszeni.

Ruduś wrócił z Krakowa po południu ( Wyprawy do Krakowa z plecakiem oznaczały wywożenie przedmiotów do desy – handlującej antykami, do jubilerów i antykwariuszy – w celu spieniężenia czegokolwiek).

Wieczorem Henrykowie przyjechali z prowiantami i Lutka z Jadzią i p. Dubieńskim.

(W Księdze gości są wpisy z tego wieczoru).

Każdy z nich coś przyniósł, więc odbył się piknik i było bardzo miło. Lolo pojechał do Zakopanego. Jest Stefa Łubieńska na parę dni, cieszymy się nią bardzo, bo od szeregu lat nic o sobie nie wiedziałyśmy (Z. Romerowa, Dziennik, s. 256).

Joanna Pytlowska – Bajak

Marcin Witkowski

Bibliografia

„Ilustrowany Kuryer Codzienny” 1918, 1919

Jan Doroziński. Dziennik, oprac. G. Studnicki, Wadowice 1998.

Kotowiecki E., Wadowiccy lekarze, Wadowice 1996.

Kronika klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach 1892-1921, oprac. H. Cz. Gil OCD, Kraków 2009.

Romerowa z Drohojewskich Z., Dziennik 1939-1948, Bielsko-Biała 2017.

Studnicki G., Cmentarz parafialny w Wadowicach, Wadowice 1997.

Wadowice w zapiskach klasztornych kronikarzy 1892-1945, wybór i oprac. H. Cz. Gil OCD, Wadowice 2002.

Podziel się:

Inne aktualności

W styczniowy mroźny poniedziałek …

Za oknem zima. Mróz i śnieg. Może warto więc wrócić pamięcią do ciepły letnich dni? Pobliskiej Skawy i szlaków Beskidu Małego? Zapraszamy do lektury korespondencji jaką na ręce Emila Zegadłowicza kierował w latach

Wadowicki pitawal, cz. 1

W grudniu 1929 r. przed Sądem Okręgowym w Wadowicach zapadły aż cztery wyroki śmierci. Artykułem z „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” rozpoczynamy wadowicki pitawal. Z sali sądowej Cztery wyroki śmierci na tle dramatów