Godło RP

Sukces opozycji w kontraktowych wyborach parlamentarnych, 4 czerwca 1989, zaskakuje władzę, lecz ta nie decyduje się na ich podważenie. Ekonomiczna zapaść nie daje już komunistom szans na dotychczasową politykę dyktatu. Gdy ponadto w nowej sytuacji nie są w stanie sformować rządu, kontrakt rozszerza się na podział władzy: peerelowski prezydent (gen. Wojciech Jaruzelski) – niepeerelowski premier (Tadeusz Mazowiecki). Wobec hiperinflacji, rusza rządowy plan gospodarczy.

Przełom 1989/90 roku przynosi, obok radykalnych rozwiązań planu Leszka Balcerowicza, zmiany symboliczne: państwo wraca do nazwy Rzeczpospolita Polska, a w godle orzeł odzyskuje koronę. Pluralistyczny wymiar kraju staje się faktem z miesiąca na miesiąc. W czerwcu 1990 rozpada się „solidarnościowa” formacja opozycyjna, prowadzona przez Lecha Wałęsę – Komitet Obywatelski zamyka swą historyczną rolę.

19 lipca 1989 – Wojciech Jaruzelski zostaje prezydentem PRL (a po zmianie nazwy państwa prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej).

24 sierpnia 1989 – pierwszym powojennym niekomunistycznym premierem zostaje Tadeusz Mazowiecki. W powołanym kilka tygodni później rządzie znajdują się przedstawiciele zarówno „Solidarności”, jak i PZPR

Premier Tadeusz Mazowiecki w przemówieniu w Sejmie:

Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego staniu załamania.

Jestem świadom, że dla moich rodaków najważniejsze jest dziś pytanie, czy może być lepiej. Odpowiemy na to wszyscy. [- -] Musimy to zrobić wspólnie. (Warszawa, 24 sierpnia 1989)

29 grudnia 1989 – uchwalona zostaje tzw. nowela grudniowa, czyli nowelizacja konstytucji. Usunięte z niej zostają zapisy o kierowniczej roli partii i przyjaźni z ZSRR. Nowela przywraca tradycyjną nazwę państwa (Rzeczpospolita Polska) i koronę orła w godle państwowym. Pojawiają się konkretne zmiany ustrojowe: wprowadzona zostaje zasada demokratycznego państwa prawa, pluralizm polityczny (możliwość działalności wielu partii i istnienia opozycji), swoboda działalności gospodarczej, ochrona własności.

24 czerwca 1990 –  następuje rozłam w „Solidarności”: na spotkaniu Komitetu Obywatelskiego dochodzi do burzliwej dyskusji, która obnaża różnice poglądów na przyszłość Polski.

Jerzy Turowicz (redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”) w artykule Po rozłamie w Komitecie Obywatelskim:

Dojrzewający od pewnego czasu kryzys w łonie Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność” doprowadził do rozłamu. Zmiany w składzie tego Komitetu, a w konsekwencji zmiana jego koncepcji i jego politycznej orientacji, doprowadzały do podziałów, które trudno byłoby przezwyciężyć. Na ostatnim niedzielnym zebraniu tego Komitetu [24 czerwca], sześćdziesięciu kilku jego członków zgłosiło rezygnację z członkostwa. [- -]

Skoro wejście na drogę prowadzącą do pełnej demokracji oznacza rozwój pluralizmu politycznego, trzeba uznać za rzecz naturalną i słuszną kształtowanie się rozmaitych, konkurencyjnych względem siebie, opcji politycznych – pod warunkiem, że będzie to rywalizacja programów, a nie ambicji czy roszczeń personalnych lub grupowych oraz że nad różnicami opcji politycznych będzie dominowała troska o dobro wspólne całego społeczeństwa.  (Kraków, 1 lipca 1990)

Robert Kaczmarek (publicysta) w „Kulturze”:

Dożyliśmy więc możliwości wyboru pomiędzy dwoma ugrupowaniami politycznymi, to jest grupą Wałęsy z jednej, a grupą rządową z drugiej strony. Różnice, jakie przypisuje się obu grupom, sięgają już historii. [- -] Na dłuższą metę dzisiejsi władcy RP, rząd, „Solidarność” i komuniści po społu muszą odejść, ponieważ stanowią część upadającego reżimu, sublimację jego konstruktywizmu i roszczeń, schyłkowy produkt groteskowego ustroju, który radził sobie, dopóki dysponował represyjną siłą, a po jej utracie afiszuje nagą resztę, ból istnienia w normalnym świecie, całkowitą nieumiejętność przekształcenia.

Ile czasu trzeba, by przyszli nowi? Jacy nowi? Może z tego pokolenia, które w okresie przejściowym skazane jest na zmarnowanie własnych zasobów, najgłębszą frustrację osobistej przedsiębiorczości i szans życiowych, daninę niespełnionych osiągnięć zawodowych i pragnień konsumpcyjnych, tak jak ich poprzednicy – dzisiejsi luminarze – składali w innym okresie przejściowym daninę oporu? (Paryż, 26 lipca 1990)

Na zdjęciach: plakaty wyborcze z kampanii prezydenckiej Lecha Wałęsy (1), Tadeusza Mazowieckiego (2 – 4); plakat ośmieszający Lecha Wałęsę (5). Fot. Ośrodek Karta

25 listopada 1990 – odbywają się wolne wybory prezydenckie. W wyniku tzw. „wojny na górze” (czyli konfliktu w środowisku „Solidarności”, który na długo definiuje świat polskiej polityki) obóz solidarnościowy wystawia dwóch kandydatów: Lecha Wałęsę i Tadeusza Mazowieckiego.

22 grudnia 1990 – na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego Lech Wałęsa składa przysięgę prezydencką.