Wrzesień 1939 roku we wspomnieniach wadowickiego gimnazjalisty

W ubiegłą środę obchodziliśmy kolejną rocznicę wybuchu światowego konfliktu zbrojnego. 1 września osiemdziesiąt dwa lata temu syreny po raz pierwszy w tej wojnie ostrzegły mieszkańców Wadowic przed bombardowaniem. W poniedziałek, 4 września do miasta dotarły pierwsze oddziały niemieckie. Rozpoczynała się długa, ponad pięcioletnia okupacja. Przedstawiamy dzisiaj wrześniowe wydarzenia oczami naocznego ich świadka – ucznia pierwszej klasy gimnazjum Roberta Brody.

Wspomnienia Roberta Brody (7 października 1939 roku), oryginał w zbiorach Archiwum Ofiarowania NMP w Wadowicach

Mimo, że już 4 września rozpoczęła się okupacja miasta, dzięki zabiegom podjętym przez nauczyciela języka niemieckiego, prof. Józefa Ttiza, Niemcy wyrazili zgodę na otwarcie (jak się okazało krótkotrwałe) gimnazjum. W październiku 1939 roku uczniowie otrzymali od swoich nauczycieli języka polskiego (być może również historii) zadanie opisania swoich wojennych przeżyć. Profesorowie, w porozumieniu z ówczesnym dyrektorem szkoły Janem Królikiewiczem na czele, zdawali sobie sprawę z traumy jaką przeżyli młodzi ludzie podczas kampanii wrześniowej – często zmuszeni do ucieczki z rodzinnych domów i tułaczki w nieznane. Zadanie miało mieć również walor dokumentacyjny o czym może świadczyć fakt niepoprawienia prac i zebrania ich w dwa oprawne zeszyty (dysponujemy dziś tylko jednym z nich).

Robert Broda, który we wrześniu 1939 roku miał rozpocząć naukę w wadowickim gimnazjum, swoje wypracowanie zatytułował „Moje wspomnienia wojenne”. W datowanym 7 października zadaniu opisał niemieckie naloty oraz popłoch i chaos panujący w mieście w pierwszych dniach września. Samego wkroczenia Niemców do Wadowic, w poniedziałek 4 września, Robert Broda nie opisuje gdyż jeszcze w niedzielę wyjechałem na wieś[1].

Autor wspomnień urodził się 26 kwietnia 1926 roku w Wadowicach jako syn Andrzej Brody i Józefy z domu Goldberg. Robert, jak wynika z wypracowania miał jeszcze siostrę. Rodzina Brodów mieszkała na ul. Mickiewicza 5 w Wadowicach[2]. Ojciec Roberta – Andrzej (ok. 1884 – 1936), był kierownikiem Policji Śledczej i członkiem Sodalicji Mariańskiej, zmarł przed wybuchem wojny i pochowany został na wadowickim Cmentarzu Parafialnym[3].

Robert Broda uczęszczał zapewne do Męskiej Szkoły Powszechnej im. M. Wadowity w Wadowicach, mieszczącej się w budynku Magistratu. Szkołę powszechną skończył w 1939 roku i po wakacjach miał rozpocząć naukę w Państwowym Gimnazjum i Liceum im. M. Wadowity w Wadowicach. Po wojnie ukończył naukę w zakresie Gimnazjum Ogólnokształcącego (działającego w Państwowym Gimnazjum w Wadowicach)[4], ale nie podjął dalszej nauki – nie ma go wśród absolwentów szkoły.

– – –

Moje wspomnienia wojenne.

dnia 7.X.1939

Gdy sobie przypomnę to, co przeszliśmy niedawno, wydaje mi się, że to wszystko było koszmarnym snem. Na kilka dni przed wypowiedzeniem wojny zostały w mieście rozlepione afisze głoszące o mobilizacji powszechnej i stanie wyjątkowym w państwie. Dnia 1 września nasz odwieczny wróg na Zachodzie, Rzesza Niemiecka wypowiedziała wojnę bombardując już wczas rano wiele naszych miast. Co chwilę były w mieście naloty, o których dawały znać syreny. Jednak nasza obrona przeciwlotnicza rozgramiała eskadry niemieckich bombowców[5], podczas, gdy samoloty nieprzyjacielskie często niecelnie bombardowały atakowane objekty. Już w pierwszych dwóch dniach wojny liczne pociągi przywoziły ze Śląska mnóstwo uciekinierów, którzy jechali w stronę Krakowa licząc, że w naszych okolicach będzie przechodzić linia frontu. Na stacjach rozpoczął swoje działanie Czerwony Krzyż, który utworzył punkty sanitarno – odżywcze. One to dawały jeść uciekinierom i udzielały pierwszej pomocy rannym. Z soboty na niedzielę Wadowice były widokiem szczególnej zwiększonego ruchu. Do tego przyczyniła się w popłochu uciekająca ludność z miasta i mała ilość wojska. Ja na życzenie mamusi z siostrą wyjechałem do pobliskiej wsi. O tym, co się działo w mieście świadczyły nieustanne strzały skierowane przeciw – cofającemu się wojsku polskiemu, na czym ucierpiała również ludność cywilna. W poniedziałek przed południem do Wadowic wkroczył patrol niemiecki, który zastał w mieście tylko niewielką ilość mieszkańców. Za nim przybyła wkrótce większa ilość wojska, rozmieszczając się w naszych koszarach. Ponieważ władze niemieckie wydały rozkaz o otwieraniu sklepów zaraz następnego dnia powróciłem do domu. Miasto wyglądało jak wymarłe. W mieście panował straszliwy huk przejeżdżającej armii niemieckiej, która spieszyła na Wschód, aby tam przeprowadzić operacje wojenne. Jeszcze do dzisiaj powraca ludność z uciekinierii [oryg.], wygłodniała i biedna. Bowiem podczas ich nieobecności obrabowani zostali. Kończę pisać o moich wspomnieniach wojennych, ale myślę, że do nich kiedyś dużo przybędzie gdyż jako Polak nie uważam, że wojna skończona, ponieważ w naszym państwie przebywa wróg.

Broda Robert. Kl. I Gim.

[1] Wrzesień 1939. Wspomnienia uczniów wadowickiego gimnazjum i liceum, red. M. Witkowski, P. Wyrobiec, Wadowice 2009, s. 55.

[2] Archiwum Parafii Ofiarowania NMP w Wadowicach, Liber Natorum Tomus IV C vivit Wadowice ab anno 1917 – 1927.

[3] Studnicki G., Kto był kim w Wadowicach?, Wadowice 2004, s. 25; por. Studnicki G., Cmentarz parafialny w Wadowicach, Wadowice 1997, s. 157

[4] Archiwum Liceum Ogólnokształcącego w Wadowicach, Świadectwo ukończenia Gimnazjum Ogólnokształcącego, Robert Broda.

[5] Autor wspomnień nie mógł widzieć „rozgramiania eskadr niemieckich samolotów”. Zarówno w innych wypracowaniach pisanych przez gimnazjalistów w październiku 1939 roku czy w kronice zakonnej klasztoru karmelitów bosych mowa jest o bombardowaniu Wadowic 3 września co wywoływało wielką panikę mieszkańców (Wadowice w zapiskach klasztornych kronikarzy 1892–1945, oprac. H.Cz. Gil OCD, Wadowice 2002, s. 65). Sergiusz Legan pisał o nalotach samolotów, które bombardowały cofające się polskie oddziały (Wrzesień 1939. Wspomnienia uczniów wadowickiego gimnazjum i liceum, op. cit., s. 61), Stanisław Stawowy (kl. II b) opisywał nalot na Barwałd Średni  (Ibidem, s. 70) a Julian Piotrowicz (kl. II b) o panice jaką podczas sumy w wadowickim kościele wywołał niemiecki nalot (Ibidem, s. 74).

Niemieccy żołnierze na wadowickim rynku, wrzesień 1939 roku (fot. ze zbiorów Muzeum Miejskiego w Wadowicach).

Bibliografia

Archiwum Liceum Ogólnokształcącego w Wadowicach.

Archiwum Parafii Ofiarowania NMP w Wadowicach, Liber Natorum Tomus IV C vivit Wadowice ab anno 1917 – 1927.

Jurczak Z., Wadowiczanie, Wadowice 2012.

Studnicki G., Kto był kim w Wadowicach?, Wadowice 2004.

Studnicki G., Cmentarz parafialny w Wadowicach, Wadowice 1997.

Studnicki G., Pierwsza wśród równych. Dzieje Gimnazjum i Liceum w Wadowicach, Wadowice 1991.

Wadowice w zapiskach klasztornych kronikarzy 1892–1945, oprac. H.Cz. Gil OCD, Wadowice 2002.

Wrzesień 1939. Wspomnienia uczniów wadowickiego gimnazjum i liceum, red. M. Witkowski, P. Wyrobiec, Wadowice 2009.

Wadowice, okres okupacji (Fot. zbiory Muzeum Miejskiego w Wadowicach)

Podziel się:

Share on facebook
Share on twitter
Share on email
Share on print

// Inne artykuły